Czy to już czas na zjechanie z asfaltu? Isack Hadjar, przyszłość Red Bulla, rzucił Formułę 1 dla pustynnych realiów, testując potwora Forda Raptora T1+. Zapomnijcie na chwilę o bolidach F1 – ten młody Francuz udowadnia, że potrafi okiełznać nie tylko tor wyścigowy, ale także ekstremalne warunki rajdu Dakar. Czy ta nietypowa przygoda z piaskiem zmieni jego perspektywę przed kluczowymi zmianami w karierze?

Od bolidu do bestii: Hadjar podbija wydmy
Isack Hadjar, perspektywiczny kierowca z programu Red Bull Racing, sprawił, że kibice na chwilę zapomnieli o ostatnim wyścigu sezonu. Młody Francuz zamienił przyczepność nowoczesnego bolidu na nieprzewidywalność pustynnych wydm. W akcji towarzyszył mu weteran Rajdu Dakar, Mitchell Guthrie, a Hadjar miał okazję zasiąść za kierownicą potężnego Forda Raptora T1+. To nie była zwykła przejażdżka; Red Bull Motorsport opublikował materiał, w którym Hadjar musiał zmierzyć się z wyzwaniem: ustanowić czas na pięciu okrążeniach, który nie będzie gorszy niż 15 sekund od rekordu wyznaczonego przez Guthrie.
Początki były, delikatnie mówiąc, dalekie od ideału. Jak donoszą relacje, Hadjar na pierwszym kółku ustanowił czas 4 minuty i 18 sekund. Dla porównania, Guthrie, jadący z doświadczeniem w rajdach terenowych, wykręcił fenomenalne 3 minuty i 16 sekund. Różnica była kolosalna – niemal minuta! Ale to, co nastąpiło później, pokazuje charakter przyszłej gwiazdy F1. Z każdym kolejnym okrążeniem Hadjar zacierał dystans, a jego ostatnie próby zbliżyły go psychologicznie i czasowo do poziomu weterana, tracąc niecałe dwie sekundy do benchmarku. To dowód na niezwykłą adaptacyjność młodego kierowcy, który potrafi wycisnąć maksimum z maszyny, nawet jeśli ta ma znacznie większy prześwit niż bolid jednomiejscowy.
Reakcja Hadjara po próbie mówi sama za siebie i doskonale oddaje dreszczyk emocji, jaki oferuje ten nietypowy motorsport: „Rzadko mam tyle frajdy, to najlepsza rzecz pod słońcem. Szczerze mówiąc, ten samochód daje ci mnóstwo pewności siebie.” To ciekawe spostrzeżenie, zwłaszcza że w F1 pewność siebie na mokrym lub śliskim torze jest budowana na mikrokorekcie silnikiem i aerodynamiką, a nie na masie i zawieszeniu terenówki.
Czy to nowy trend wśród kierowców Red Bulla?
Przygoda Hadjara z off-roadem nie jest odosobnionym incydentem w obozie austriackiego potentata. Niedawno podobne szaleństwo na pustyni Fordem T1+ zaliczył Daniel Ricciardo, były kierowca Red Bull Racing. Czy to swoista „rytualna inicjacja” w programie, mająca na celu hartowanie psychiki kierowców w ekstremalnych warunkach? Forma rajdowa wymaga kompletnej innej dyscypliny niż bolidy z silnikiem hybrydowym. W rajdach liczy się intuicja, minimalny input kierowniczy przy maksymalnej prędkości i umiejętność kontrolowania poślizgu, który w F1 jest niemal zawsze błędem. Dla kierowców, którzy spędzają życie dbając o ułamek sekundy na perfekcyjnie gładkim asfalcie, konfrontacja z nieprzewidywalnym terenem to potężna lekcja pokory i wszechstronności technicznej.
Wielkie zmiany w zespole: Kogo zastąpi Hadjar i z kim będzie pracował?
Podczas gdy Hadjar bawił się w piasku, w strukturach Red Bulla zaszły równie istotne zmiany, które zdefiniują jego najbliższą przyszłość w F1. Młody Francuz, po opuszczeniu struktury Racing Bulls (dawniej AlphaTauri), przenosi się prosto do głównego młyna, Milton Keynes. To nie tylko awans, ale też natychmiastowe powierzenie mu kluczowej roli technicznej.
GPblog informowało wcześniej, że Isack Hadjar otrzyma Richarda Wooda jako swojego inżyniera wyścigowego na debiutancki sezon w Red Bull Racing. To jest informacja wagi ciężkiej. „Woody”, jak pieszczotliwie nazywany jest Wood, to postać sprawdzona, pracująca z kilkoma dotychczasowymi kierowcami Red Bulla, w tym z Liamem Lawsonem. Co najważniejsze, był on ostatnio inżynierem wyścigowym Yuki Tsunody. Zmiana inżyniera w F1 to zawsze delikatna operacja; to on jest osobą, która spędza z Tobą więcej czasu niż rodzina, kalibrując ustawienia na podstawie Twoich odczuć z kokpitu. To, że Hadjar przejmie inżyniera bezpośrednio od Tsunody – kierowcy, który utrzymał fotel w zespole wbrew wielu spekulacjom – sugeruje, że Red Bull pokłada w Hadjarze ogromne nadzieje, chcąc zapewnić mu system wsparcia, który już raz udowodnił swoją skuteczność. To jasny sygnał, że w kontekście 2026 roku, ekipa traktuje go jako swojego głównego kandydata.