Weteran włoskiego motorsportu i były prezes Ferrari, Luca di Montezemolo, po raz kolejny nie gryzie się w język, serwując ostrą krytykę pod adresem swojej byłej ekipy z Maranello. Wykorzystując moment sportowego triumfu innej drużyny z regionu Emilia-Romania, 78-letni Włoch rzucił aluzję, która boleśnie uderza w obecny klimat panujący w Cavallino Rampante. Czyżby były wizjoner Formuły 1 widział przyszłość dla bolidów Ferrari później, niż dla kibiców Bolonii w Serie A?

Dwa Triumfy, Jeden Ośrodek: Słowa, Które Wstrząsnęły Maranello
Luca di Montezemolo, postać niemal kultowa w świecie włoskiego sportu, niejednokrotnie udowadniał, że ma odwagę mówić, co myśli, zwłaszcza gdy chodzi o Ferrari. Ostatnia seria jego komentarzy, wygłoszona po finale Superpucharu Włoch, w którym rywalizowała drużyna Bologna, to majstersztyk subtelnej (choć dla wtajemniczonych całkiem dosadnej) złośliwości. Zapytany, czy to jego ukochane Ferrari, czy też klub Bologna, pierwszy sięgnie po trofeum, Montezemolo z charakterystycznym dla siebie cynizmem odpowiedział:
„Z obecnym klimatem w Maranello, Bologna wygra pierwsza.”
Warto tu wtrącić kontekst, by w pełni zrozumieć wagę tej wypowiedzi. Bologna, klub z regionu Emilia-Romania, nie cieszyła się tytułem mistrza Serie A odległego już 1964 roku. Z kolei Ferrari, symbol włoskiej potęgi w Formule 1, przeżywa obecnie najdłuższą posuchę tytułową w swojej historii – dekada bez mistrzostwa kierowców (ostatni triumf Kimi Räikkönena w 2007 roku) i konstruktorów jest bolesna. Sezon 2025, w którym SF-25 zawiodło na całej linii, nie przynosząc ani jednego zwycięstwa i ledwie siedmiu podiów w 24 wyścigach, tylko zaostrza frustrację. Te słowa to więc nie tylko przepowiednia, to raczej gorzka diagnoza obecnego stanu rzeczy.
Dlaczego Montezemolo strzela we własne gniazdo? Analiza „bez duszy”
Komentarz Montezemolo nie jest odosobnionym aktem krytyki. Wcześniej były prezydent Ferrari nie szczędził ostrych słów pod adresem bieżącego kierownictwa, opisując je jako „bez duszy” i pozbawione stabilności. Kiedy mówi się o „klimacie w Maranello”, Włoch niemal na pewno celuje w chaos organizacyjny, jaki widzi za kulisami.
Formuła 1 to nie tylko aerodynamika i moc silnika; to przede wszystkim zarządzanie ludźmi i wizja. Montezemolo, który był siłą napędową Ferrari podczas ostatniego wielkiego sukcesu, jakim było mistrzostwo kierowców z Räikkönenem w 2007 roku, wydaje się być zatrwożony brakiem klarownego kierunku. Krytyka ta uderza w dyrektora technicznego, a także w szefa zespołu, Freda Vasseura, którego działania Montezemolo ocenia jako pozbawione tej iskry, którą dawniej obdarzano Scuderię.
Gdy samochód, serce projektu F1, zawodzi, jak to miało miejsce z SF-25, naturalne jest, że uwaga przenosi się na warstwę decyzyjną. Włoski dziennikarz sportowy, relacjonując te słowa, podkreśla, że były szef domagał się fundamentalnie lepszego bolidu. Problem leży jednak głębiej niż tylko w kwestii „lepszej aerodynamiki” – jak sugeruje Montezemolo, brakuje fundamentów, a te buduje się na kulturze organizacyjnej. Brak zwycięstw od 2008 roku to przecież już nie przypadek, to systemowy problem, który Montezemolo diagnozuje jako „atmosferę”.
Od dziedzictwa do codzienności: Co dalej z legendą F1?
Gdy spojrzymy na historię, widać, że Ferrari miało swoje kryzysy, ale potrafiło je przezwyciężać dzięki silnemu przywództwu wizjonera. Montezemolo był takim wizjonerem. Obecna sytuacja to zderzenie legendy z szarą rzeczywistością F1, gdzie rywale, tacy jak Red Bull, Mercedes, a nawet młodzieżowe projekty, zdają się mieć sprawniej działające machiny decyzyjne.
Fakt, że były prezydent porównuje szanse Ferrari na tytuł z drużyną, która ostatni raz triumfowała w lidze krajowej dekady temu, jest brutalnym podsumowaniem epoki. To cios wymierzony nie tylko w obecnych inżynierów, ale przede wszystkim w zarząd, który musi teraz udowodnić, że potrafi odbudować ducha walki i innowacyjności, o którym tak głośno mówi Montezemolo. Dyskusja o tym, czy Bologna faktycznie zatriumfuje przed Maranello, to tylko symbol głębszego pytania: czy Ferrari zdoła odzyskać swoje DNA i wrócić na szczyt, zanim upomną się o nie dawno zapomniane sportowe organizmy włoskiej prowincji?
Dla fanów F1, te słowa to kolejny sygnał, że nawet ikony są głęboko zaniepokojone stanem rzeczy w najbardziej utytułowanym zespole w historii Grand Prix. Szefostwo Ferrari ma teraz nie tylko za zadanie zbudować szybszy samochód na przyszły sezon, ale także sprostać oczekiwaniom, które dla Montezemolo są nierozerwalnie związane z ich tożsamością.