Czy walka Maxa Verstappena o tytuł w sezonie 2025 zostanie zapomniana, nim na dobre się zacznie? Tak twierdzi Juan Pablo Montoya, sugerując, że jego spektakularny powrót z daleka może nie zapisać się złotymi zgłoskami w annałach Formuły 1. Co więcej, były kierowca uważa, że Mercedes wcale nie potrzebuje Holendra, stawiając na duet Russell i Antonelli.

Montoya bezlitośnie: Powrót Verstappena w 2025 roku przejdzie bez echa
Sezon 2025 obfitował w zwroty akcji, gdzie po dominacji kierowców McLarena, Lando Norrisa i Oscara Piastriego, Red Bull niespodziewanie odzyskał tempo. Max Verstappen, mimo trudnych momentów, zwłaszcza po wpadkach w Meksyku i Brazylii, zdołał wrócić do gry. Choć ostatecznie przegrał walkę o tytuł o zaledwie dwa punkty z Norrisem, sama skala jego pościgu była imponująca. Jednak zdaniem Juana Pablo Montoyi, legenda pościgów nie zostanie zapamiętana jako triumf woli, a jedynie jako przypomnienie o nieosiągniętym celu.
Były kierowca McLarena i Williamsa wyraził się dosadnie w swoim podcaście MontoyAS. Nie pozostawił złudzeń co do długowieczności tego sportowego narracyjnego wątku.
„Nikt nigdy więcej, w swoim życiu, nie będzie mówił o tym, co zrobił Max” – grzmiał Montoya.
Dodaje on, że jeśli ktokolwiek kiedykolwiek odniesie się do tego sezonu, wykorzysta go jedynie jako negatywny punkt odniesienia.
„Jeśli [będą to robić] pewnego dnia, użyją tego jako odniesienia, że był bardzo daleko i nie sięgnął [po tytuł].”
To odważna teza, biorąc pod uwagę, jak łatwo kibice Formuły 1 karmią się historiami o epickich powrotach. Dla Montoyi jednak, sukces bez zwieńczenia w postaci mistrzostwa to po prostu niespełniona obietnica, a nie legenda godna wiecznego wspominania.
Czy Mercedes faktycznie nie potrzebuje „czerwonego byka”?
Wielu analityków i fanów spekulowało w sezonie 2025, że niepewność w Red Bullu i potencjalne braki regulaminowe mogą skłonić Verstappena do przedwczesnego transferu do Mercedesa. Holender stanowczo jednak potwierdził swoje zaangażowanie w Red Bull Racing na okres 2026 roku, zrzucając winę za całe zamieszanie na media.
W Stuttgarcie sytuacja jest równie dynamiczna. George Russell utrzymywał status absolutnego benchmarku dla zespołu przez cały sezon 2025, a jego młodszy kolega, Andrea Kimi Antonelli, po trudnym starcie, zaczął regularnie pokazywać swoje umiejętności. Kulminacją jego progresu było drugie miejsce w Brazylii, jego najlepszy wynik w karierze. Montoya uważa, że jeśli ten dynamiczny duet utrzyma wysoki poziom, Mercedes nie będzie miał żadnego powodu, by szukać dywizji z Red Bulla.
„Najbardziej skomplikowane jest to, w którym momencie George i Antonelli zaczną wykonywać naprawdę dobrą robotę” – kontynuował Montoya. „Jeśli obaj wykonają dobrą robotę, oni nie potrzebują Maxa.”
Dla ekipy z Brackley, kluczowe jest utrzymanie solidnej synergii między Russellem, który ma udowodnić swoją wartość jako lider, a Antonellim, który musi spłacić ogromne oczekiwania. Jeśli ta równowaga zostanie zachowana, teoretyczna luka, którą mógłby wypełnić Verstappen, po prostu przestanie istnieć. Czyżby przyszłość Srebrnych Strzał faktycznie była już ukształtowana przez tych dwóch kierowców?
W tle spekulacje: Czy Alonso ma jeszcze potencjał na trzeci tytuł?
Warto zauważyć, że dyskusje o przyszłości czołowych foteli nie omijają także innych weteranów. Warto wspomnieć o innym gigancie toru, Fernando Alonso. Choć Montoya skupiał się na Verstappenie i Mercedesie, w tym samym czasie Ralf Schumacher wyrażał przekonanie, że Hiszpan wciąż ma potencjał, by sięgnąć po swój trzeci, upragniony tytuł w 2026 roku. Schumacher chwalił jego kontrolę nad bolidem, doświadczenie, nieustającą motywację i żelazną kompozycję. Choć Alonso jest postacią z innej generacji, jego zdolność do podtrzymywania tempa na szczycie to coś, czego nie można zignorować, nawet gdy eksperci przewidują koniec pewnych rozdziałów.