W Formule 1 emocje zawsze sięgają zenitu, a najnowsze wydarzenia po Grand Prix Włoch w Monzy nie są wyjątkiem. Ferrari zbiera gorzkie żniwo po kolejnych błędach, a kluczowa postać odchodzi z Red Bull Racing. Co takiego się wydarzyło? Oto najważniejsze historie z 8 września.
Ferrari w opałach po kontrowersyjnym zderzeniu
W wyścigu w Monzy uwagę przyciągnął incydent pomiędzy Charlesem Leclerkiem a Luisem Hamiltonem. Jak wskazuje Martin Brundle, wątpienie w to, kto ponosi winę za zderzenie na pierwszym zakręcie, jest na porządku dziennym. Rosberg, mistrz świata z 2016 roku, stwierdził, że to Leclerc jest odpowiedzialny za ten dramatyczny moment, zauważając, że „Hamilton zwolnił hamulce, aby wyprzedzić go na pierwszej chicane, podczas gdy Leclerc podjął ryzyko zderzenia”. Zaskakująco, sędziowie postanowili nie karać kierowcy Ferrari.
Hamilton, w obliczu chaosu, wyraził swoje zastrzeżenia, apelując o jasne „zasady współpracy” wewnątrz zespołu Ferrari, co przypomniało mu czasy w Mercedesie, gdzie takie wytyczne były oczywiste. Kontrowersja ta nie tylko rzuciła cień na zespół, ale także otworzyła dyskusję o potrzebie wytycznych we współpracy między kierowcami.
Zmiany w Red Bull Racing
W tym samym czasie zespół Red Bull Racing doświadcza rewolucji, a najważniejszym wydarzeniem jest odejście Craiga Skinnara, głównego projektanta zespołu, który przez ponad dwie dekady był kluczową postacią w rozwoju bolidów. Jego odejście kończy okres współpracy z Red Bullem, a teraz Skinnar jest wolny, by dołączyć do nowego zespołu. Cadillac, amerykański zespół, prowadzi zaawansowane rozmowy, a wiele wskazuje na to, że to właśnie on będzie nowym kierunkiem kariery projektanta, mimo zainteresowania ze strony Alpine.
To nie wszystko, ponieważ Cadillac planuje również przyciągnąć do siebie Paula Monaghana, głównego inżyniera Red Bull Racing, aby wzmocnić swoją kadrę zarządzającą. Te zmiany mogą oznaczać nową erę w amerykańskim wyścigowym świecie i dalsze wyzwania dla Red Bulla.
Leclerc na czołowej liście kosztów wyścigowych
Wbrew wszystkim kontrowersjom Stajnia Ferrari boryka się z ogromnymi kosztami spowodowanymi wypadkami swojego kierowcy. Leclerc odnotował dramatyczny wzrost kosztów związanych z jego wypadkiem w Monzy, którego siła wyniosła aż 60G. Dla zespołu to prawdziwy cios finansowy, co sprawia, że Leclerc staje się najdroższym kierowcą na torze w tym sezonie, z rachunkiem sięgającym 19 milionów dolarów.
Pewne jest, że misja Ferrari, polegająca na odbudowie wizerunku i konkurencyjności, będzie wymagała od zespołu nie tylko nauki z błędów, ale także przyjęcia krytyki, która spłynęła na nich po Monzie. W obliczu wkrótce nadchodzących wyścigów, Ferrari musi zintensyfikować swoją pracę, aby odzyskać utracone zaufanie kibiców i swoich sponsorów.