Już w ten weekend w Las Vegas Lando Norris ma szansę na wpisanie się do annałów McLarena, wyrównując historyczny rekord występów dla Srebrnych Strzał. Prawdziwe pytanie brzmi: czy ten przełomowy moment to preludium do jeszcze większych triumfów, biorąc pod uwagę jego obecną formę i pęd ku mistrzostwu w sezonie 2025? Analizujemy drogę Brytyjczyka i jego miejsce w panteonie legend Woking.

Lando Norris na progu historycznej bariery McLarena
Nadchodzący Grand Prix Las Vegas zapowiada się dla Lando Norrisa jako wydarzenie czysto historyczne. Kierowca McLarena, który od 2019 roku reprezentuje barwy legendarnego zespołu, ma zamiar dorównać osiągnięciu Davida Coultharda pod względem liczby startów. Mowa tu o symbolicznym, 150. wyścigu w barwach McLarena dla Norrisa, co zrówna go z Coulthardem, który ścigał się dla ekipy z Woking w latach 1996–2004 i odniósł z nią dwanaście zwycięstw. Czyżby historia zatoczyła koło, a Norris miałby powtórzyć ten wynik w mieście świateł? Analizując jego obecną dyspozycję, wszystko jest możliwe.
Norris już w tym sezonie zdążył wyprzedzić ikony – w Japonii dorównał dorobkowi Mika Häkkinena, notując 131 startów dla zespołu. Z kolei na Monako nie tylko triumfował, ale także zrównał się z Jensonem Buttonem, zajmując trzecie miejsce pod względem liczby występów (136 startów). Te liczby to nie przypadek. To dowód na niezwykłą konsekwencję i lojalność, zwłaszcza w erze, gdzie kontrakty i transfery są na porządku dziennym. Mając umowę wiążącą go z McLarenem do 2027 roku, możemy być niemal pewni, że Norris nie tylko wyrówna, ale i ten 150-startowy rekord znacząco poprawi.
Od debiutanta do lidera: siedem lat budowania legendy
Droga Norrisa do statusu filaru zespołu była szybka i spektakularna. Po dołączeniu do juniorskiego programu McLarena w 2017 roku i imponującym sezonie w F2, w 2019 roku, mając zaledwie 19 lat, wskoczył do bolidu Formuły 1. U boku Carlosa Sainza stworzył zupełnie nową twarz zespołu. Pamiętajmy – już w swoim drugim wyścigu w Bahrajnie zdobył szóste miejsce!
Przełom nastąpił w 2020 roku, kiedy pandemia przerwała kalendarz, ale nie Norrisowi. W Austrii sięgnął po swoje pierwsze podium. Rok później dołożył do tego historyczną, pierwszą pozycję startową w Rosji, de facto przyćmiewając swojego utytułowanego partnera, Daniela Ricciardo. Choć regulacje z 2022 roku nieco zdestabilizowały, to Norris zdołał zgarnąć jedyne podium dla zespołu spoza ścisłej czołówki (Red Bull, Ferrari, Mercedes) w Imoli. To pokazuje jego zdolność do wyciskania maksimum z maszyny, nawet gdy ta nie jest idealna.
Kiedy talent spotyka maszynę: Norris liderem i pogromcą rekordzistów
Sezon 2023 i 2024 były erą narodzin Lando Norrisa jako pełnoprawnego lidera i zwycięzcy wyścigów. Startując u boku nowego kolegi z zespołu, Oscara Piastriego, McLaren przeżył transformację. Powolny start sezonu zamienił się w drugą połowę pełną podiów. A potem przyszedł ten moment – Brazylia 2024, gdzie Norris wreszcie dopiął swego, wygrywając swój pierwszy wyścig.
To zwycięstwo otworzyło puszkę Pandory. W 2025 roku, z MCL39, McLaren zdaje się być potęgą. Norris w walce o tytuł mistrza świata radzi sobie znakomicie, a doniesienia mówią o sześciu zwycięstwach i siedemnastu podiach na tym etapie sezonu! Co więcej, Brytyjczyk zapisał się w księgach rekordów w sposób, o którym Michael Schumacher mógł tylko marzyć. Jak donoszą źródła:
„Norris set a new record by winning his first 11 Formula 1 races at 11 different circuits with victory at the Brazil GP, surpassing Michael Schumacher’s mark of 10.”
Ten niezwykły wyczyn pokazuje, że Norris nie po prostu wygrywa – on dominuje na każdej możliwej arenie. Z siedmioma zwycięstwami w 2025 roku i prowadzeniem w mistrzostwach z 24 punktami przewagi nad Piastrim, rok 2025 jawi się jako ten, w którym McLaren może odzyskać Mistrzostwo Kierowców po raz pierwszy od czasów Lewisa Hamiltona w 2008 roku. W obliczu tych liczb, wyrównanie rekordu Coultharda w Vegas będzie tylko skromnym przystankiem na jego drodze do legendy.