Lando Norris w zawirowaniach strategii na torze w Kanadzie
Decyzje strategów Formuły 1 potrafią zadecydować o wynikach sezonu, a ku niezadowoleniu ekipy McLaren, tak było również podczas Grand Prix Kanady. Lando Norris przyznał, że już podczas okrążenia rozgrzewkowego poczuł, że jego wyścig dobiegł końca z powodu niewłaściwego wyboru opon. McLaren postawił na opony pośrednie, gdyż liczył na dalszy deszcz lub wcześniejszy samochód bezpieczeństwa. Podczas gdy reszta stawki zdecydowała się na slicki, decyzja McLarena okazała się ryzykowna.
Strategia, która miała sens… na chwilę
W początkowych fazach wyścigu wydawało się, że decyzja o wyborze opon pośrednich była trafna. Lando Norris zdołał zdobyć prowadzenie, odskakując na dwa sekundy na zakończenie pierwszego okrążenia. Niestety, szybko okazało się, że przewidywania o deszczu spełniły się tylko w części. Tor zaczął wysychać, co zmusiło Brytyjczyka do wcześ pits stopu, co nieumyślnie zakończyło jego szansę na dobry wynik, a wyścig zakończył się dla niego przedwcześnie z powodu awarii technicznej.
Norris o błędzie strategii
Po wyścigu Norris przyznał, że już na okrążeniu rozgrzewkowym mógł zauważyć, że strategia była błędna. „Prawdopodobnie już na warm-up lapie czułem, że to nie był dobry wybór. Myślę, że deszcz już wtedy ustał, więc, tak, to był zły wybór z perspektywy czasu. Oczywiście wszystko wyglądało dobrze przez chwilę, trzymałem się z daleka od problemów“ – mówił. Choć strategia McLaren mogła wydawać się rozsądna, brak deszczu obnażył jej słabości.
Mimo zakończenia wyścigu na 40. okrążeniu, Norris stwierdził, że w pierwszej części wyścigu opony pośrednie rzeczywiście dawały lepszą przyczepność. „Miałem znacznie więcej gripu, po prostu tak to wygląda. To pokazuje, jak ślisko było dla innych”. Żałował jednak, że ostatecznie warunki na torze nie sprzyjały ich wyborowi.
Dla Lando Norrisa była to lekcja, z której z pewnością wyciągnie wnioski w przyszłości. Mimo trudności, zarówno zawodnik, jak i zespół pozostają zdeterminowani, by dalej walczyć o lepsze wyniki.