Sezon 2025 Formuły 1 miał być elektryzującym starciem gigantów, ale rzeczywistość okazała się zupełnie inna, serwując nam nieoczekiwany zwrot akcji, który wstrząsnął oczekiwaniami kibiców i ekspertów. Zapomnijcie o prostym pojedynku Verstappen kontra Norris – rok 2025 przyniósł dominację i spektakularny powrót na szczyt, a także bolesne zderzenie z murem dla jednej z największych legend tego sportu. Czas rzucić okiem na to, co działo się za kulisami i co czeka nas w nadchodzącym, potencjalnie rewolucyjnym roku 2026.

Kiedy McLaren miał już mistrzostwo w kieszeni: Słodko-gorzki smak sezonu 2025
Wszyscy spodziewali się zaciekłej walki między Maxem Verstappenem, czterokrotnym mistrzem świata, a Lando Norrisem, nieoczekiwanym pretendentem z roku 2024. Tymczasem, sceneria wyścigowa szybko uległa przemianie. To McLaren dyktował warunki gry od samego początku, ale wielką niespodzianką okazało się to, że wcale nie Norris, lecz jego kolega z zespołu, Oscar Piastri, wydawał się być na najlepszej drodze do zdobycia tytułu. Mieliśmy już niemal pewność, że zobaczmy nowe nazwisko na tronie. Ale F1 jest sportem brutalnie nieprzewidywalnym, zwłaszcza po wakacyjnej przerwie.
Po letniej przerwie sezon nabrał zupełnie nowych rumieńców i zawiłości. Piastri zaliczył wyraźny spadek formy, podczas gdy Red Bull i Verstappen odrobili straty z niesamowitą determinacją. To był powrót godny mistrzów. Verstappen, bezbłędny jak zawsze, bezlitośnie wykorzystywał każdy błąd rywali, jednocześnie sam prezentując perfekcję. W dziesięciu wyścigach drugiej części sezonu triumfował sześciokrotnie. Ostatecznie, mimo tej tytanicznej pogoni, zabrakło mu zaledwie dwóch punktów do Lando Norrisa, który przypieczętował swój pierwszy tytuł mistrzowski w karierze. Czasami liczy się każda setna sekundy i każdy punkt zdobyty w pierwszej połowie roku.
Koszmar Ferrari i osobiste dramaty na torze i poza nim
Jeśli dla jednych marzenia się spełniały, dla Lewisa Hamiltona debiut w Ferrari zamienił się w autentyczny koszmar. Oczekiwania były astronomiczne, a szum medialny towarzyszący transferowi siedmiokrotnego mistrza świata do Maranello, mógłby zasilić małą elektrownię. Rzeczywistość? Poza zwycięstwem w sprincie w Chinach i trzecim miejscem w Miami, Hamilton nie zdołał stanąć na „pudle” ani razu w wyścigu Grand Prix. Pozostaje mu jedynie gorąca nadzieja, że rok 2026 przyniesie radykalną poprawę, bo to, co widzieliśmy, było dalekie od standardów Sir Lewisa.
W międzyczasie, choć Verstappen zmagał się z mniejszą konkurencyjnością bolidu RB21 przed przerwą, jego życie prywatne obfitowało w wydarzenia. Był obecny przy narodzinach swojej pierwszej córki, Lily Verstappen, ze swoją partnerką Kelly Piquet, choć ojcostwo nie było dla niego zupełnie nowym doświadczeniem ze względu na córkę Kelly, Penelope.
Nieustannie huczało też o rzekomym transferze Verstappena do Mercedesa. Napięcia w Red Bullu nie pomagały w uspokojeniu sytuacji, a ostatecznie doprowadziły do zmiany na stanowisku szefa zespołu – Christiana Hornera zastąpił Laurent Mekies. Choć latem widziano Verstappena z Toto Wolffem (oficjalnie była to jedynie kurtuazyjna, przyjacielska wizyta), sam Max tuż przed wakacyjną pauzą rozwiał wszelkie spekulacje, deklarując lojalność wobec swojego zespołu w roku 2026. Czy w nowym sezonie będzie mógł ponownie realnie walczyć o tytuł? Czas pokaże.
GPblog: Budowanie imperium informacji na rok 2026
W roku 2025 serwis GPblog wykonał kluczowy krok naprzód, przechodząc na nową platformę technologiczną. To była znacząca zmiana, korzystna zwłaszcza dla użytkowników, którzy w końcu doczekali się tak wyczekiwanych funkcji, jak chociażby tryb ciemny (Dark Mode).
Miniony rok przyniósł także widoczny progres na arenie międzynarodowej. Zatrudnienie Bena Hunta, uznanego dziennikarza F1 i autora bestsellerów, jako doradcy i felietonisty, podniosło rangę anglojęzycznej edycji portalu.
Obecnie, w okresie zimowej przerwy, trwają intensywne prace nad kolejnymi innowacjami na rok 2026. Zespół, pracując za kulisami, koncentruje się nie tylko na bieżącym informowaniu o newsach, ale przede wszystkim na radykalnym podniesieniu komfortu korzystania z witryny.
Posiadając już stałą akredytację FIA, GPblog w 2026 roku będzie regularnie obecny na torach wyścigowych. To bezpośrednio przełoży się na jakość relacji, ponieważ rozrastająca się sieć kontaktów pozwoli na jeszcze szybsze dostarczanie czytelnikom najświeższych, a czasem nawet zapowiadających się informacji. Taka akredytacja gwarantuje, że w nadchodzącym roku na łamach GPblog pojawi się mnóstwo ekskluzywnych wywiadów i materiałów zebranych prosto od źródła przez reporterów na miejscu.
Tim Kraaij, redaktor naczelny GPblog.com, podsumowuje:
„W 2025 roku GPblog zrobił duży krok naprzód. Nie tylko dzięki przejściu na nową platformę, ale także dzięki stałej akredytacji FIA. Odkąd GPblog uzyskał ten status, otwierają się przed nami kolejne drzwi, a sieć kontaktów stale się rozszerza.”
„Na rok 2026 naszym celem jest kontynuowanie tego trendu. Jeszcze lepsza witryna dla użytkownika, a do tego jeszcze więcej historii, które będzie można przeczytać jako absolutnie pierwsze na najszybszej stronie o F1.”