Lando Norris nie wyklucza udziału w Indy 500 i marzy o Triple Crown
Zdecydowanie nie odmawia zaangażowania się w Indy 500, a także myśli o zdobyciu Triple Crown w motorsporcie. Lando Norris, kierowca McLarena, zaskoczył wszystkich swoją wizytą na Indianapolis Motor Speedway, gdzie uczestniczył w celebracjach po 110. wyścigu Indy 500, który wygrał Felix Rosenqvist. Mimo trudnych chwil na kanadyjskim Grand Prix, gdzie przydarzył mu się dramatyczny DNF, Norris znalazł czas, by spotkać się ze starym kolegą z zespołu, Danielem Ricciardo, oraz kierowcą IndyCar, Conorem Dalym.
W poszukiwaniu Triple Crown
Podczas wizyty w Indianapolis, Norris miał okazję na kilka okrążeń legendarnym torze za kierownicą samochodu bezpieczeństwa Chevrolet Indy 500, w towarzystwie Tony’ego Kanaan. Pytany o szansę na udział w jednym z najbardziej kultowych wyścigów na świecie, w swoim stylu z nutką niepewności powiedział: „Nigdy nie wiadomo”. Wspomniał także, że marzenia podróżują do Le Mans, zwłaszcza z perspektywą przyszłej rywalizacji McLarena w klasie Hypercar w World Endurance Championship.
Norris przyznał, że już spełnił część wymagań do zdobycia Triple Crown, wygrywając Grand Prix Monako w ubiegłym roku. „Już zdobyłem część Triple Crown dla McLarena, a teraz muszę zdobyć dwa pozostałe tytuły”, powiedział. Fakt nawiązania kontaktu z Indianapolis sprawia, że jego wizje są coraz bardziej realne.
Kontrowersyjna strategia na Canadian GP
Niestety, nie wszystko szło gładko podczas wyścigu w Montrealu. Norris bronił ryzykownej decyzji zespołu McLaren dotyczącej opon po DNF. Pomimo, że na początku udało mu się objąć prowadzenie, szybko okazało się, że strategia nie była trafiona. Przypuszczał, że zespół mógł popełnić błąd już przed startem: „Może to były już błędy w podejmowaniu decyzji na okrążeniu rozgrzewkowym”.
Mimo to, kierowca podkreślił, że zawsze warto podjąć ryzyko i spróbować, nawet jeśli jednak nie zadziałało. „Lepiej próbować, niż stać z boku. Czasami po prostu trzeba wziąć to na klatę i wyciągnąć z tego wnioski”, dodał wyraźnie zdeterminowany, aby mimo trudności, dalej dążyć do rozwoju zarówno swojego, jak i zespołu.