Lando Norris o szansach McLarena na wygraną w Belgii
Lando Norris podkreśla, że McLaren miał potencjał na walkę o zwycięstwo podczas Belgian Grand Prix. Zawodnik, który startował z 13. pozycji po nałożeniu mu 10-sekundowej kary, twierdzi, że połączenie niekorzystnych zdarzeń, takich jak źle wymierzone Virtual Safety Cares i wolny pit stop, uniemożliwiło mu zdobycie lepszego wyniku. Norris zakończył wyścig na 7. miejscu, co znacząco odbiegało od jego oczekiwań.
Skrzydło strategii i pech
Reprezentując McLarena, Norris zaprezentował znakomite tempo podczas wyścigu, co sprawiło, że mógłby starać się o miejsce na podium. Jednakże strategia zespołu oraz pech z VSC sprawiły, że nie był w stanie efektywnie skorzystać z pit stopu w odpowiednim momencie. „Szczerze mówiąc, tempo było wystarczające, aby łatwo zdobyć podium dzisiaj. Oczywiście, było to trudne przez to, że musiałem wystartować z 13. pozycji. VSC wypały dla nas w złym czasie. Idealnie skorzystali z tego kierowcy na twardych oponach, a dla mnie były one zbyt wczesne” – mówił Norris po wyścigu.
Zwracając uwagę na straty, które poniósł, dodał: „Straciłem 10 sekund przez to, a jeszcze kolejne pięć lub sześć w pit stopie. To łącznie 16 sekund, które dodano do mojego czasu wyścigu. Utrudnia to moją sytuację niesamowicie, a fakt, że startowałem z 13. miejsca, sprawił, że nasz wyścig stał się o wiele trudniejszy. Tempo było wystarczające, aby zdobyć podium lub nawet wygrać. Szkoda”.
Piastri z frustracją po starciu z Leclerc’em
Jego partner z zespołu, Oscar Piastri, również walczył o czołową lokatę, ale stracił szansę po incydencie z Charlesem Leclerc’em. Kiedy australijski kierowca próbował wyprzedzić Monegasque na trzeciej pozycji, doszło do kontaktu, który uszkodził przednie skrzydło Piastriego, a Leclerc zdołał dotrzeć do mety na 2. miejscu. Po wyścigu Piastri wyraził swoje zdziwienie, że Leclerc nie otrzymał kary: „Z mojego punktu widzenia byłem na białej linii i zostałem zepchnięty. Myślę, że mieliśmy szczęście, że nie doszło do większej kolizji, bo właściwie dotknęliśmy kół w strefie hamowania”.
Podkreślił również, że chociaż nie domagał się bezwzględnie kary, to sytuacja z kontaktami na torze budzi w nim wątpliwości: „Nie mówię, że to koniecznie musiała być kara, ale przynajmniej jakaś czarna flaga lub coś w tym stylu, bo jeśli sądzimy, że to jest w porządku, to to nietypowe. Łatwo jest zjechać na minimalną przestrzeń i pozostać bezkarnej. To nieprzyjemne”.
Stewardzi wyjaśnili, że brak działania wobec Leclerc’a był wynikiem braku możliwości wyprzedzenia Piastriego na danym zakręcie oraz braku intencji Monegasque, by zepchnąć rywala z toru.