Zatrzymanie kariery w Red Bullu? Sergio Pérez właśnie uchylił rąbka tajemnicy co do kluczowego momentu, który mógł odmienić jego los, a anegdota o rachunku za psychologa wywołała burzę. Meksykanin szczera do bólu o kulisach swojego ostatniego, trudnego sezonu u boku Maxa Verstappena. Czy zmiana w podłodze bolidu mogła uratować jego fotel i dlaczego nagle musiał płacić za wsparcie psychiczne? Zanurzmy się w te fascynujące i kontrowersyjne wyznania „Checo”.

Podłoga, która zniszczyła szansę na zwycięstwo: Baku jako punkt zwrotny
Sezon 2024 był dla Sergio Péreza brutalny. Zaledwie 152 punkty w porównaniu do 437 zdobytych przez holenderskiego kolegę z zespołu, Maxa Verstappena, to statystyka, która mówi sama za siebie i ostatecznie przypieczętowała jego los w Milton Keynes. Mimo że latem otrzymał ponowne poparcie, to koniec końców kontrakt nie został przedłużony. Jednak Meksykanin ujawnił niedawno, że istniał moment absolutnego przełomu, który został brutalnie przerwany.
Chodzi o weekend Grand Prix Azerbejdżanu, gdzie Pérez wydawał się odnaleźć dawny rytm. Po słabym początku sezonu, w Baku nagle znów zaczął walczyć o triumf, mierząc się z dwoma bolidami Ferrari i Oscarem Piastrim w ostatnich okrążeniach. Niestety, kolizja z Carlosem Sainzem na finiszu brutalnie pogrzebała jego marzenia o zwycięstwie, a co ważniejsze, jak się okazuje, złamała trajektorię rozwoju jego samochodu.
Pérez, udzielając wywiadu dla Cracks Podcast, opisał dramatyczne wydarzenia związane z podłogą swojego RB20:
„Zespół zmodyfikował podłogę. Dostałem nową podłogę z aktualizacjami, o które prosił Max, i zamontowali ją w moim samochodzie. W treningu w Baku byłem o sekundę szybszy od wszystkich, kiedy miałem tę podłogę. Wszystko szło naprawdę dobrze. Kwalifikacje… Cóż, byłem w walce o zwycięstwo w wyścigu. Miałem wygrać ten wyścig, a potem nastąpiła ta kolizja z Sainzem i samochód został zniszczony podczas ostatniego okrążenia. Nigdy więcej nie użyłem tej podłogi, ponieważ po prostu nie było czasu.”
To kluczowy moment. Zdaniem Péreza, po tym awaryjnym wypadku, dalszy rozwój bolidu został całkowicie skanalizowany na potrzeby Verstappena, pozostawiając go z przestarzałym sprzętem.
„Rozwój trwał dalej, ale od tamtej pory wszystko skupiało się na Maxie. Od tego momentu byłem już dwa, trzy, cztery, pięć wyścigów w tyle i nigdy więcej nie miałem tego samochodu.”
Były kierowca Red Bull Racing skwitował to filozoficznie, choć z nutą rezygnacji: „Co by było, gdyby? Kto wie. Ale wierzę też, że rzeczy dzieją się z jakiegoś powodu”. Ta wypowiedź sugeruje, że widzi on w tym nie tylko błąd inżynieryjny, ale i przeznaczenie.
Tysiące funtów za spokój ducha – rachunek od psychologa i interwencja Marko
O ile anegdota o podłodze rzuca cień na wewnętrzną politykę rozwoju w Red Bullu, o tyle inna historia, którą Pérez ujawnił w tym samym podcaście, dotyczy jego osobistych zmagań na początku współpracy z zespołem. Okazuje się, że po początkowo trudnej serii wyników, szefowie doradzili mu skorzystanie z pomocy profesjonalisty.
Pérez opowiedział, jak w jednym z pierwszych wyścigów po dołączeniu do austriackiej ekipy, musiał zmierzyć się z niespodziewanym obciążeniem finansowym.
„Pewnego dnia stawiłem się w fabryce Red Bulla i powiedziano mi: ‘Mamy dla ciebie rachunek’. To było 6 000 funtów – od psychologa. Powiedziałem: ‘Czy możecie wysłać to do Helmuta? On za to zapłaci’.”
Helmut Marko, legendarna postać w strukturach Red Bulla i architekt programu juniorskim, nie tylko doradził wizytę, ale ostatecznie sam pokrył zaskakująco wysoką opłatę za sesję. To pokazuje, jak dużą presję odczuwał „Checo” w początkowej fazie walki o adaptację w zespole, który wymaga natychmiastowych wyników, i jak daleko posunięto się, by utrzymać go w ryzach, przynajmniej na tym etapie. Te 6 000 funtów symbolizuje gigantyczną inwestycję emocjonalną – i materialną – w utrzymanie drugiego fotela stabilnym u boku niekwestionowanego lidera.