Napięcie wokół Red Bull Racing narasta, a Sergio Pérez, mimo że pożegnał się z zespołem, nie zamierza milczeć na temat kulis swojej decyzji. Jego niedawna rozmowa z Christianem Hornerem rzuca zaskakujące światło na to, jak austriacki zespół zarządzał swoimi kandydatami na partnera dla Maxa Verstappena. Czy Brytyjczyk przewidział lawinę zmian, która miała nadejść?

Scenariusz „trzech muszkieterów”: Sergio Pérez ujawnia przewidywania z rozmowy z Hornerem
W świecie Formuły 1, gdzie kontrakty są kruche niczym opony po deszczu, odejście Sergio Péreza z Red Bull Racing przed sezonem 2025 – zastąpienie go Liamem Lawsonem, a następnie szybkie cofnięcie tej decyzji na rzecz Yuki Tsunody po zaledwie dwóch rundach – zapowiadało nadchodzący chaos. Teraz, w wywiadzie dla Cracks Podcast, „Checo” zdradził kulisy swojej ostatniej rozmowy z ówczesnym szefem zespołu, Christianem Hornerem, która brzmi jak prorocza przepowiednia.
Pérez, z typową dla siebie bezpośredniością, zapytał Hornera, co stanie się, gdy Liam Lawson nie spełni oczekiwań. Odpowiedź Brytyjczyka była lakoniczna i zdumiewająca.
„Zapytałem go: 'Co zrobicie, kiedy to nie zadziała z Liamem (Lawsonem)?’ On odpowiedział: 'Cóż, mamy Yuki (Tsunodę).’ Następnie zapytałem: 'A co zrobicie, kiedy nie zadziała z Yukim?’ Powiedział: 'Nie mamy zbyt wielu kierowców.’ Wtedy mu powiedziałem: 'No cóż, użyjecie ich wszystkich’, a on odparł: 'Tak, wiem’.”
Ten dialog jasno sugeruje, że Horner miał świadomość ograniczonej głębi składu kierowców Red Bull, albo przynajmniej brakowało mu pewności co do długoterminowej stabilności wybranego rozwiązania wewnętrznego. A co z planami na rok 2026? Jakby tego było mało, Pérez ujawnił, że Horner potwierdził, iż Isack Hadjar jest następny w kolejce do awansu. To niemal podręcznikowy przykład strategii „na przeczekanie”, co potwierdza, jak trudne jest znalezienie odpowiedniego kandydata, który dotrzyma kroku legendzie, jaką jest Max Verstappen.
Najtrudniejsza praca w F1: Pułapka bycia kolegą z zespołu Verstappena
Pérez nie tylko opowiedział o planach kadrowych; rzucił także niemałe światło na toksyczną dynamikę panującą w zespole, gdy jego zadaniem było ścigać się u boku Holendra. Bycie partnerem seniorskiego kierowcy w dominującej stajni to luksusowa, lecz zarazem najbardziej wymagająca pozycja w całym Formule 1.
Jak sam Meksykanin stwierdził, w Red Bull Racing „wszystko było problemem”. To klasyczne stwierdzenie, które najlepiej oddaje psychologiczną presję towarzyszącą jeździe w cieniu supergwiazdy.
„Według 'Checo’, w austrińskim zespole wszystko było problemem. Powiedział: 'Jeśli byłem szybszy, to był problem, tworzyło to bardzo napiętą atmosferę; jeśli byłem wolniejszy niż Max, to też był problem.’”
To idealnie ilustruje dylemat kierowcy numer dwa w zespole z numerem jeden. Jeśli jeździsz na granicy swoich możliwości i regularnie wygrywasz, stajesz się zagrożeniem dla ustalonego porządku. Jeśli zaś notujesz gorsze rezultaty, natychmiast uruchamia się mechanizm poszukiwania zastępstwa, ponieważ zespół wymaga maksymalnej efektywności z obu bolidów. Dla Péreza, ta nieustanna równowaga między byciem wystarczająco dobrym a byciem zbyt dobrym, musiała być wyczerpująca psychicznie. Horner, jak wynika z rozmowy, liczył na kontrolowany kompromis, który Pérezowi, jak widać, nie był dany. Takie wyznania tylko podgrzewają dyskusje o tym, co naprawdę dzieje się za zamkniętymi drzwiami garażu w Milton Keynes.