Tragedia Oscara Piastriego w Abu Zabi jest boleśnie znajoma dla australijskich fanów Formuły 1, gdyż przypomina koszmar sprzed lat. Historia zatoczyła koło, a McLaren znów znalazł się w centrum dramatycznego finału, w którym tytuł mistrzowski wymknął się z rąk rodakowi. Czy to klątwa decydującej rundy dla kierowców z antypodów, czy po prostu okrucieństwo sportu najwyższej próby?

Australijski syndrom drugiego miejsca: Piastri i Webber na tym samym zakręcie kariery
Oscar Piastri, młody talent McLarena, otarł się o swój pierwszy tytuł mistrzowski podczas Grand Prix Abu Zabi, ale ostatecznie to Lando Norris zgarnął laury. Ta sytuacja to bolesne echo wydarzeń z 2010 roku, kiedy to Mark Webber, inny australijski as, również musiał uznać wyższość rywala w ostatnim wyścigu sezonu. Co łączy te dwie kampanie, poza faktem, że obaj panowie reprezentowali ten sam naród w walce o najcenniejsze trofeum? Otóż obaj zakończyli swoje wyścigowe maratony na równie frustrującym, trzecim miejscu w klasyfikacji generalnej.
Zarówno w przypadku Piastriego, jak i Webbera, sezony te charakteryzowały się intensywną rywalizacją. Piastri przez znaczną część kampanii przewodził stawce, mając solidną, 34-punktową przewagę po Grand Prix Holandii. Niestety, seria trudnych weekendów, w tym awarie w Azerbejdżanie i Las Vegas, sprawiła, że ostatecznie skończył sezon 13 punktów za swoim kolegą z zespołu. Z kolei Webber w 2010 roku nie miał aż tak wyraźnej poduszki punktowej; zaledwie trzy wyścigi przed końcem prowadził 14 punktami nad Fernando Alonso, co ostatecznie nie wystarczyło. To pokazuje, jak cienka jest granica między chwałą a rozczarowaniem na najwyższym poziomie.
Kto miał lepsze statystyki? Liczby, które nie kłamią (ale i nie pomagają)
Patrząc na czyste dane, Piastri jawi się jako ten, który miał statystycznie lepszy, choć równie nieudany, sezon mistrzowski. Młody kierowca McLarena zanotował siedem zwycięstw, w tym historyczną serię trzech wygranych z rzędu od Bahrajnu do Miami. Webber w 2010 roku triumfował tylko czterokrotnie, choć jego zwycięstwo w Monako było absolutnie spektakularne.
Co ciekawe, kontekst dominacji technicznej był diametralnie inny. W roku 2025 bolid McLarena był najszybszy przez dużą część sezonu, choć pod koniec Max Verstappen i Red Bull zdołali odrobić straty, wygrywając sześć z ostatnich dziewięciu wyścigów. W 2010 roku sytuacja była bardziej skomplikowana: bolid Webbera w Red Bullu musiał regularnie walczyć nie tylko z McLarenem, ale i z Ferrari. To oznaczało, że w Abu Zabi stawiło czoła aż czterem potencjalnym kandydatom do tytułu!
Różnica w liczbie podiów jest również znacząca: Piastri stanął na pudle aż szesnaście razy w 2025 roku, podczas gdy Webber, startując w krótszej kampanii, z sześcioma wyścigami mniej (ze względu na strukturę sezonu), zgromadził zaledwie dziesięć miejsc na podium.
Osiemdziesiąty drugoplanowa, czyli kto był szybszy w czasówce?
W Formule 1, ze względu na trudność wyprzedzania na torach takich jak Singapur czy Monako, kwalifikacje często decydują o losach weekendu. Tu również Piastri miał minimalną przewagę nad swoim rodakiem, zdobywając sześć pole position wobec pięciu Webbera. Webber miał swój znakomity okres latem, wygrywając kwalifikacje w Monako, Turcji i Belgii. Niestety dla Piastriego, jego forma w pojedynczym okrążeniu osłabła po przerwie letniej, a on sam nie zdołał zdobyć „pole position” po Grand Prix Holandii.
Obaj kierowcy, mimo swoich pomyłek – jak pamiętny błąd Piastriego w Azerbejdżanie czy wycofanie Webbera z GP Korei Południowej – zaprezentowali niesamowicie wysoki poziom. Niemniej jednak, to co ich historycznie połączyło, to dramatyczny finał: żaden z nich nie wygrał wyścigu decydującego o mistrzostwie, a tytuł w obu przypadkach trafił na konto ich kolegów z zespołu, Lando Norrisa w 2025 i Sebastiana Vettela w 2010 roku. To pokazuje, że w tym sporcie często o triumfie decydują nie tylko indywidualne momenty heroizmu, ale i stabilność formacji w kluczowym momencie sezonu.