Oscar Piastri wyraża frustrację po kwalifikacjach w Węgrzech: „To było rozczarowujące”
Oscar Piastri nie krył swojego niezadowolenia po incydencie z udziałem Lewisa Hamiltona, który zdystansował go podczas jego ostatniego przejazdu w kwalifikacjach do wyścigu na Węgrzech. Młody Australijczyk miał szansę na lepszy wynik, ale ostatecznie nie udało mu się zdobyć optymalnego czasu okrążenia. Postanowione przez sędziów zasady przyznały mu jednak pewne korzyści, a Hamiltonowi nałożono karę na trzy miejsca na starcie.
Incydent z Hamiltonem: co się stało?
Piastri podzielił się swoimi odczuciami w rozmowie z mediami, podkreślając, że zderzenie z Hamiltonem stanowiło dla niego znaczną przeszkodę. „Zobaczyłem go z linii startu i myślałem, że odsunie się na bok, ale pozostał na mojej ścieżce, zmuszając mnie do unikania kolizji” – relacjonował. Przypomniał również, że covid, który wykluczył go z FP1, wpłynął negatywnie na jego przygotowania. Zmienne warunki toru były dla niego zaskoczeniem, co spowodowało opóźnienie w budowaniu pewności siebie.
Hamilton i jego wersja zdarzeń
Hamilton, po zakończeniu sesji kwalifikacyjnej, wyjaśnił, że incydent nie był zamierzony. Twierdził, że wyszedł jako pierwszy z pit stopu, sądząc, że inni kierowcy zakończyli już swoje okrążenia. „Powiedziano mi dosłownie, gdy Piastri był już za mną, więc nie miałem żadnego pojęcia, że on nadjeżdża. Każdy inny już był z przodu” – zaznaczył. To wyjaśnienie tylko podkreśla kontrowersyjny charakter tego zajścia.
Hamilton także potwierdził, że sytuacja była pechowa i podkreślił nawiązanie roli przypadkowości w tak intensywnym i dystansującym sporcie jak Formuła 1. Sędziowie postanowili ukarać go, co wpłynie na dynamikę zbliżającego się wyścigu.
Piastri, wykorzystując nadarzającą się okazję, może zyskać dodatkowe punkty, co czyni z niego jednego z czołowych nazwisk w nadchodzących wyścigach. Wzrost dyskusji na temat incydentów na torze tylko potwierdza, jak bardzo ten sport potrafi zaskoczyć.