Red Bull po raz kolejny dokonał kadrowej rewolucji w swoim juniorskim programie, co dla fanów Formuły 1 jest sygnałem, że w austriackim gigancie nie ma miejsca na sentymenty. Z ekipą pożegnali się dwaj obiecujący młodzi kierowcy: Oliver Goethe i Tim Tramnitz, co wywołuje pytania o przyszłość „Młodych Byków” w niższych seriach wyścigowych i surowe kryteria awansu do F1.

Cięcia w akademii Red Bulla: Kto nie dotrzymuje tempa?
Decyzja o rozstaniu z Oliverem Goethe i Timem Tramitzem, choć jak donosi GPblog, nie jest kompletnym zaskoczeniem, zawsze budzi emocje. Program juniorski Red Bulla jest legendarny, ale i notoryczny – to miejsce, gdzie szlifuje się diamenty na miarę Formuły 1, ale też bezwzględnie odrzuca tych, którzy nie spełniają wyśrubowanych oczekiwań. Wiemy, że Red Bull pod wodzą (historycznie) Helmuta Marko rzadko zwlekał z posłaniem kierowcy, który miał gorszy okres, na dno.
Oliver Goethe zakończył sezon 2023 w Formule 2, zajmując rozczarowujące piętnaste miejsce. Na nadchodzący sezon przenosi się do Prema Racing, co już samo w sobie wskazuje na pewną „metamorfozę” w jego karierze. Z kolei przypadek Tima Tramnitza jest bardziej dramatyczny i doskonale ilustruje brutalną rzeczywistość seniorskiego motorsportu, nawet tego wspieranego przez giganta.
Brak sponsora równa się brak miejsca – lekcja dla Tramnitza
Niemiecki kierowca, Tim Tramnitz, spędził ostatni sezon w Formule 3, gdzie zdołał zająć solidne czwarte miejsce w klasyfikacji generalnej. Mimo tego obiecującego wyniku, sprawa jego dalszej kariery na lata 2025/2026 okazała się patowa. Źródła wskazują, że „Dla 2026 roku nie udało mu się zabezpieczyć miejsca ani w F3, ani w F2”.
Najważniejszym czynnikiem okazał się brak finansowania. Red Bull jasno postawił sprawę: jeśli juniorzy nie zapewnią sobie miejsca w wyższej, prestiżowej kategorii, współpraca musi zostać zakończona. W świecie, gdzie budżety liczone są w milionach euro, brak solidnego zaplecza sponsorskiego staje się barierą nie do przejścia, nawet dla talentu wspieranego przez Red Bull Racing. Tak oto, brak zewnętrznego wsparcia pogrzebał szanse na kontynuację akademickiej ścieżki pod egidą austriackiego giganta.
Kogo teraz obserwować w walce o kokpit F1?
Po tych roszadach skład juniorów Red Bulla w kategoriach juniorskich wygląda znacznie skromniej. Jeśli spojrzymy na Formułę 2, „Nikola Tsolov będzie jedynym juniorem Red Bulla w tym roku w Formule 2”. To stawia na nim ogromną presję, ponieważ jest teraz ostatnim „możliwie najbliższym” kandydatem w tej bolidzie wyższej klasy.
W Formule 3 Austriacy mają do dyspozycji trzech kierowców: Mattia Colnaghiego, Ernesto Riverę i Fionna McLaughlina. To właśnie te młode talenty będą teraz pod lupą, starając się udowodnić, że zasługują na to, by obok Tsolova walczyć o fotel w Red Bullu czy AlphaTauri (obecnie Visa Cash App RB) w przyszłości. Historia uczy jednak, że w tym programie moment na awans jest krótki niczym okno DRS.