Red Bull Racing stoi przed sporym wyzwaniem w Chinach, a wszystko to stało się jasne już podczas piątkowych sesji treningowych. Podczas pierwszego i jedynego treningu zespoły miały zaledwie 60 minut na zebranie danych niezbędnych do optymalizacji ustawień, przeprowadzenia symulacji kwalifikacyjnej oraz realizacji długich przejazdów. Dziś znów okazało się, że to wszystko to prawdziwe wyzwanie pełne niepewności.

Trudności w zbieraniu danych i ryzyko ustawień
W przypadku weekendu z wyścigiem sprintowym, zespoły zmagają się z jeszcze większą presją. Dlaczego? Oprócz krótkiego czasu na trening, cały proces zbierania danych przypomina trochę wróżenie z fusów. Żaden z zespołów nie ma pełnego wglądu w tryby silnika i ładunki paliwa. Oznacza to, że analizowanie długich przejazdów to częściowo jedynie zgadywanie. Red Bull Racing, choć na pierwszy rzut oka może myśleć, że posiada stabilne podstawy, to obecnie rysuje się obraz, w którym to stabilność ustawiań jest pod dużym znakiem zapytania.
Podczas długich przejazdów na medium, dane zbierane były od obu kierowców. Trasa w Szanghaju ewoluuje w czasie, co także wpływa na wyniki. Wciąż jednak rzuca się w oczy, że Max Verstappen i Isack Hadjar notują czasy o 3-4 sekundy wolniejsze od liderów.
Przychodzą trudne dni dla Verstappena
Max Verstappen, co nie jest zaskoczeniem, nie mógł być zadowolony ze swojego występu podczas kwalifikacji do wyścigu sprintowego, kończąc na 6. pozycji. W radio kapitan zespołu odnotował swoje niezadowolenie, mówiąc, że to była „najgorsza sytuacja, jaką kiedykolwiek miał”. W kontekście czasów przejazdów warto zauważyć, że średni wynik Verstappena wyniósł 1:39.669, podczas gdy jego kolega z zespołu, Hadjar, uzyskał czas 1:40.562. To niewiele, w porównaniu do dominujących czasów innych zespołów, które są o kilka sekund lepsze.
Na wykresach widać, że długość przejazdów Verstappena była pomniejszona o taktykę. Rozpoczął długi przejazd nieco wcześniej niż kierowcy Mercedesa, którzy stawiali na dłuższe i bardziej stabilne sesje. Mimo różnic w strategiach, postawę Red Bull widać wyraźnie – auto potrzebuje większej stabilności i przewidywalności.
Wolniejsze kiełkujący Red Bull
Przechodząc do porównań, możemy zauważyć, że Lawson, kierowca z drugiego zespołu Red Bull, osiągał czasy szybsze niż Verstappen i Hadjar. Paradoksalnie, choć zespół „matczyny” miał gorszą prędkość, Lawson notował przyzwoitsze rezultaty. Co więcej, to Lawson i jego kolega Arvid Lindblad muszą teraz zmagać się z trudnościami, zajmując miejsca 13. i 15.
Zarówno rywalizacje o punkty, jak i strategia wyścigu na sprint będą miały kluczowe znaczenie. Lawson jest gotów na walkę, będąc świadomym, że jego obecna forma daje mu szansę na wywalczenie punktów. Przeglądając dane przejazdów, widzimy niepokojące sygnały dla Red Bull: treningi wskazują na deficyt. Wobec tego koło strategicznych wyborów zostaje w rękach zespołu.
Wyścig na torze w Szanghaju to nie tylko kwestia prędkości, ale także zarządzania ryzykiem, strategii i wzajemnej współpracy kierowców. Czeka nas pasjonujący weekend, pełen nieprzewidywalnych zwrotów akcji, które mogą zdecydować o wyniku końcowym.