Scott Redding i jego refleksje na temat kariery w MotoGP
Redding, jako jeden z największych brytyjskich talentów współczesnego MotoGP, otwarcie mówi o różnicach, które uniemożliwiły mu osiągnięcie sukcesu na miarę Marca Marqueza. Choć obaj zawodnicy zaczynali w podobnym czasie, ich ścieżki kariery rozeszły się w dramatyczny sposób. Czy istotnie można mówić o antycypacji talentu, który poparty jest odpowiednim wsparciem finansowym i technicznym?
Różne ścieżki kariery – podobne początki
Redding rozpoczął swoją profesjonalną karierę w serii 125cc, dzisiejszym Moto3, w 2008 roku. W tym czasie rywalizował z Marquezem, zdobywając nawet pierwsze miejsce na przełomie 2013 roku jako wicemistrz Moto2. Ich kariery wydawały się porównywalne, jednak Marquez szybko stał się legendą motocykli, zdobywając aż dziewięć tytułów mistrza świata, podczas gdy Redding mógł pochwalić się jedynie dwa podiami w MotoGP.
Zawodnik ten zauważa, że istotną barierą w jego rozwoju był brak wsparcia finansowego: „Największą różnicą jest pieniądz i wsparcie, jakie Marc Marquez otrzymał, a ja nie.” Tak właściwie, Marquez zawsze miał dostęp do najlepszego sprzętu, co znacząco przyczyniło się do jego sukcesów.
Wysoka stawka w MotoGP
W momencie, gdy Redding zniknął z MotoGP w 2018 roku, brytyjscy zawodnicy zaczęli znikać z toru. W obecnym sezonie brak jest jakichkolwiek pełnoetatowych konkurentów z Wielkiej Brytanii, co jest notorycznie zasłaniane przez zastępstwo Cal Crutchlowa. W MotoGP, Moto2 i Moto3 dominują aktualnie hiszpańscy i włoscy zawodnicy. Redding podkreśla, że to nie tylko narodowość, ale przede wszystkim odpowiednie wsparcie i inwestycje zapewniają dany sukces.
W podcaście Scruff Bags Redding stwierdził: „Nie sądzę, aby brytyjski paszport wyjaśniał wszystko. To tylko wymówka, aby wyjaśnić, dlaczego nie robimy więcej dla naszych zawodników.” To frustrujące, że jego osiągnięcia nie przyciągnęły większego wsparcia ze strony lokalnych sponsorów.
Czas na zmiany w MotoGP
Redding nie zamierza ustępować w walce o równouprawnienie w MotoGP. Podkreśla, że brak inwestycji w młodych brytyjskich zawodników to poważny problem. „Dlaczego żadna większa brytyjska firma nie mówi: ‚Mamy jednego z najlepszych brytyjskich kierowców na świecie, pozwólmy mu na jazdę na fabrycznym motocyklu?’”. Tego rodzaju wspieranie lokalnych talentów powinno stać się priorytetem.
Kiedy Redding w końcu zasiadł na satelickiej Hondzie, jego kariera w MotoGP przestała być tak obiecująca. Według niego, „Marc później powiedział mi, że mu przykro, bo wiedział dokładnie, z czym walczyłem.” To stwierdzenie budzi kontrowersje i rodzi pytania o sprawiedliwość w sportach motorowych oraz dostępność dla wszystkich zawodników.
Scott Redding, pomimo licznych trudności zawodowych, wciąż pokazuje, jak wiele wkłada w swoją pasję. Jego doświadczenia są przestrogą, ale również inspiracją dla przyszłych pokoleń brytyjskich zawodników.