Napięcie w boksie Ferrari narastało od debiutu Lewisa Hamiltona! Relacja między siedmiokrotnym mistrzem świata a jego inżynierem wyścigowym, Riccardo Adanim, była pod lupą całego środowiska, często określana jako niezręczna i daleka od optymalnej synchronizacji. Czy po sezonie pełnym zgrzytów, w którym Hamilton otwarcie naciskał na zmiany personalne, najnowsza decyzja Maranello ostatecznie rozwieje wszelkie spekulacje?

Czy szefostwo Ferrari w końcu poskromiło „klimat” wokół Brytyjczyka?
Cały sezon debiutancki Lewisa Hamiltona w barwach Scuderia Ferrari od początku naznaczony był tym, co w świecie Formuły 1 nazywa się „chemią” – a tej między Hamiltonem a Włochem, Riccardo Adanim, ewidentnie brakowało. Wymiany komunikatów radiowych, często opisywane jako „niezręczne”, „wyczute” i „oderwane od rzeczywistości”, niejednokrotnie doprowadzały Brytyjczyka do furii i frustracji. To nie jest obrazek, jakiego oczekiwano, gdy jeden z największych kierowców w historii dołącza do legendarnego włoskiego zespołu.
Tuż przed Grand Prix Abu Zabi, Hamilton postawił sprawę jasno, żądając od Scuderia zmian w swoim najbliższym otoczeniu. Choć nie sprecyzował, czy chodzi o rotację ról, czy o bardziej drastyczne kroki, jego stanowisko było jasne: jeśli warunek nie zostanie spełniony, impas w relacji może stać się nie do przezwyciężenia. Czy Ferrari, znane ze swojej dumy i przywiązania do tradycji, ugnie się przed naciskami gwiazdy?
Epilog w Abu Zabi: cisza po burzy i gorzkie pożegnanie
Sezon zakończył się w Abu Zabi równie niezręcznie, jak się zaczął. Po wyścigu, gdy Hamilton wygłaszał emocjonalne podziękowania dla całego zespołu, odpowiedziała mu… cisza. Moment ten był elektryzujący. Po kilku sekundach ciszy, sfrustrowany Hamilton musiał sam podjąć inicjatywę. Dopiero wtedy Adami szybko włączył się do rozmowy, przepraszając, dziękując i wyrażając radość z możliwości współpracy. To był teatr absurdu, idealnie podsumowujący ich zgrzytliwą współpracę.
W obliczu tych publicznych napięć, spekulacje o natychmiastowym zerwaniu współpracy z Adanim przed sezonem 2025 nabrały rumieńców. Jednak najnowsze doniesienia sugerują, że kierunek ten został nagle zweryfikowany. Według relacji portalu Autoracer.it, zapadła decyzja, która może zaskoczyć wielu sceptyków: Adami ma pozostać inżynierem wyścigowym Hamiltona również w sezonie Formuły 1 2026! Podobno to postanowienie zapadło podczas poufnej kolacji po zakończeniu sezonu, co sugeruje, że za kulisami doszło do jakiegoś rodzaju porozumienia lub twardej kalkulacji strategicznej.
Vasseur ostrzega rywali, ale co z domem?
W tym samym czasie, szef Ferrari, Frederic Vasseur, publicznie rzucał ostrzeżenie innym zespołom w kontekście innowacyjności technicznej. Ostrzegał, że budowanie bolidu wokół ryzykownych, ale potencjalnie przełomowych pomysłów technicznych jest niezwykle niebezpieczne, jeśli FIA ostatecznie zakwestionuje legalność tych rozwiązań. To klasyczny dyplomatyczny ruch Vasseura – dbałość o porządek regulaminowy na zewnątrz.
Jednak to, co dzieje się wewnątrz jego stajni, budzi znacznie większe kontrowersje. Utrzymanie relacji Hamilton-Adami na kolejny rok, pomimo jaskrawej nieharmonii, rodzi pytania o priorytety Frédérica Vasseura. Czy decydującym czynnikiem jest stabilność składu inżynierskiego na kluczowy rok przejścia Hamiltona, czy może chodzi o niemożność znalezienia odpowiedniego, akceptowalnego dla obu stron „upgrade’u” na stanowisko inżyniera wyścigowego Lewisa? To, że Hamilton zażądał zmian, a potem musiał zaakceptować status quo na rok dłużej, to bez wątpienia delikatna pozycja dla kierowcy, który celuje w ósmy tytuł mistrzowski.