Po szalonym piątku w Las Vegas, gdzie tor uliczny sprawił kierowcom nie lada kłopoty, trzeci trening (FP3) przyniósł kolejną dawkę nieprzewidywalności, a scena walki o dominację zmieniła się diametralnie. Gdy wilgoć na torze wymusiła użycie opon przejściowych, niektórzy spisali się wyśmienicie, inni natomiast zniknęli w tłumie, co zwiastuje prawdziwą batalię o pole position!

Deszczowe harce i symulator na żywo: Jak mokry Las Vegas wywrócił tabelę do góry nogami?
Trzeci trening przed Grand Prix Las Vegas nie był typowym „rozgrzewkowym” seansem przed kwalifikacjami. Wprowadzenie mieszanych warunków atmosferycznych, które w sekwencji zdarzeń narzuciły kierowcom konieczność korzystania z opon przejściowych (’intermediates’), sprawiło, że FP3 stało się prawdziwym testem adaptacji i stalowych nerwów. Ten świeżo wybudowany, techniczny tor uliczny, który już wczoraj sprawiał problemy, dziś pokazał swoje jeszcze bardziej kapryśne oblicze.
Początek sesji to była loteria. Zanim na dobre rozkręciła się rywalizacja, na czele widniał Lando Norris, ale ta pozycja była bardzo płynna. Szybko pałeczkę przejął Lewis Hamilton, by chwilę później oddać ją Maxowi Verstappenowi. Ten ciągły taniec na szczycie peletonu sugerował, że żaden zespół nie ma jeszcze pełnej kontroli nad tym, co dzieje się z nawierzchnią pod kołami.
Szczególnie interesujące były zawirowania w ekipie Ferrari. Podczas gdy Hamilton w Mercedesie pięknie opanowywał te trudne warunki, zajmując drugie miejsce, Charles Leclerc drastycznie znalazł się w tyłach stawki, plasując się dopiero na dziesiątej pozycji. Jak mawia stara prawda, w Formule 1 zmienność jest jedyną stałą – i Las Vegas udowadnia to w każdym możliwym aspekcie.
George Russell na krawędzi: Nieoczekiwany triumf i zmiana strategii
Kluczowy moment nastąpił, gdy zespoły zaczęły kalkulować, kiedy przejść na opony typu slick (przyp. red. – czyli miękkie mieszanki na suchy tor, choć to określenie było nieco na wyrost w pierwszych fazach). Lando Norris jako pierwszy odważył się na założenie „miękkich” po około półgodzinie jazdy, ale jak się okazało, początkowe czasy wykręcone na opanowaniu przejściówek przez innych były bardziej obiecujące.
W tym czasie, młody Andrea Kimi Antonelli, wciąż na intersach, notował imponujący progres, dobijając się nawet do czołowej piątki, co jest sygnałem, że kierowcy testowali granicę przyczepności.
Ale to George Russell z Mercedesa zdominował ostatnie minuty sesji. Brytyjczyk nie tylko doskoczył do czołówki, ale ostatecznie to on zamknął FP3 na pozycji lidera! W pewnym momencie jego strata do Red Bulla była minimalna, bo „Russell zamykał stratę do Verstappena na zaledwie 0.088 sekundy”. Tuż za nim, po kolejnej serii wymian na czele, uplasował się Max Verstappen na P2, a Alexander Albon w Williamsie potwierdził fantastyczną formę, lądując na imponującym P3.
„Czasy zaczęły gwałtownie spadać, gdy Lawson, Russell i Albon wymieniali się na szczycie”
To pokazuje, że choć Red Bull zawsze jest groźny, to właśnie w tych niełatwych, przejściowych warunkach inne zespoły mają szansę na wywrócenie hierarchii do góry nogami. Taka dynamika sugeruje, że kwalifikacje nie będą spacerkiem, lecz prawdziwym wyścigiem sprytu.
Lista obecności w deszczowej wojnie: Kto złapał wiatr w żagle?
Obraz końcowy FP3 jest fascynujący, ponieważ pokazuje, że pewne formacje, które miały problemy w piątek, odnalazły się w wilgotnych warunkach, a inne, postrzegane jako faworyci, musiały się mocno nagimnastykować.
Obecność zespołów takich jak Williams w czołówce (Albon na P3) to ewidentny dowód na to, iż ich aerodynamika – lub może po prostu zmysł kierowcy – świetnie radzi sobie z mniejszą przyczepnością. Z drugiej strony, spadek np. Leclerca na P10 po tym, jak inni w Ferrari walczyli o czołowe lokaty, każe zadać pytanie o setup bolidów.
Hamilton, mimo drobnego incydentu, gdy „przeżył bliskie spotkanie z Lawsonem”, pokazał, że doświadczenie na mokrym torze jest bezcenne. Lando Norris, mimo że w pewnym momencie sesji był z tyłu, zaczął na siódemkach, ostatecznie meldując się ze stratą poza ścisłym podium, co wskazuje na to, że McLaren nadal jest szybki, ale wilgoć wymagała precyzji, której być może zabrakło na kluczowych okrążeniach.
Pełne wyniki FP3 przed Grand Prix Las Vegas prezentują obraz niezwykle wyrównanej walki. Po tym, jak Russell wskoczył na szczyt, a Verstappen i Albon zamknęli trójkę, kwalifikacje zapowiadają się na prawdziwy dreszczowiec. Czy Russell utrzyma tę dyspozycję, czy też Red Bull w suchych warunkach znowu pokaże swoją dominację? To pytanie czeka na odpowiedź w sobotę.