Wyobraźcie sobie sytuację: bolid Formuły 1, który jeszcze nie wyjechał na tor, zostaje sprzedany za astronomiczne pieniądze, zanim w ogóle zobaczymy jego design. McLaren, ekipa o barwnej historii, znów udowadnia, że potrafi zaskakiwać, i to nie tylko tempem na torze. Choć sezon 2026 i rewolucja regulaminowa zbliżają się wielkimi krokami, ich przyszły bolid już teraz jest obiektem luksusowych spekulacji i rekordowych aukcji.

Czy licytacja przyszłości to nowy sportowy trend? Rekordowa sprzedaż bolidu MCL40A
Działania McLarena na rynku kolekcjonerskim to czysty majstersztyk marketingowy. To, co zrobili z bolidem na sezon 2026, przeszło najśmielsze oczekiwania. Zak Brown, CEO McLaren Racing, już w sierpniu zapowiedział ten niecodzienny ruch, współpracując z RM Sotheby’s w ramach serii „The Triple Crown”. Rezultat? Bolid przyszłości sprzedano za oszałamiającą kwotę 11 480 000 dolarów, czyli około 8 494 000 funtów. Mówimy tu o aucie, które ma konkurować w erze nowych regulacji, które mają kompletnie przetasować obecną hierarchię na starcie F1.
Ten konkretny egzemplarz, nazwany roboczo MCL40A, będzie napędzany silnikiem Mercedes-AMG. Co ciekawe, zwycięzca aukcji otrzymał niezwykły dylemat: zdecydować, czy chce „bolid Lando Norrisa”, czy „bolid Oscara Piastriego”. Chociaż McLaren ma w dorobku ostatnie dwa zwycięstwa w klasyfikacji konstruktorów, to właśnie rok 2026 stawia przed nimi zupełnie nowe, być może decydujące wyzwanie.
Nie ma jednak co liczyć na to, że debiut tego cudu techniki nastąpi szybko. Jego dostawa zaplanowana jest dopiero na 2028 rok. W międzyczasie szczęśliwy nabywca otrzyma w prezencie bolid pokazowy z sezonu 2025 – pewien komfort pocieszenia, prawda?
Pakiet dla milionera: Czym pachnie wygrana aukcja?
Licytacja za ponad 11 milionów dolarów to nie tylko obietnica futurystycznego bolidu. Zwycięska oferta zawiera prawdziwy pakiet „premium experience” dla fana Formuły 1. Wraz z MCL40A, kupujący otrzyma zaproszenie do słynnego McLaren Technology Centre, gdzie można zobaczyć kulisy pracy inżynierów. To jednak nie wszystko.
W pakiecie znalazły się również bilety typu hospitality na dwa wybrane przez siebie Grand Prix Formuły 1. To jednak nie jedyne wyścigi, o których mowa. Wartość dodana rośnie, gdyż nabywca zyska również dostęp do słynnego wyścigu 24 Godziny Le Mans oraz Indianapolis 500. To jest dosłownie przepustka do najbardziej ekskluzywnego świata motorsportu, od mistrzowskich bolidów po wytrzymałościowe legendy i amerykańskie owale.
Inwestycje w inne dywizje: Nie tylko bolid królowej sportów motorowych
Talismanem aukcyjnym McLarena nie był wyłącznie pojazd z przyszłości F1. Brytyjski zespół wykorzystał swoją renomę, aby sprzedać również inne, równie ciekawe maszyny. McLaren planuje wejście do klasy hiperaut w sezonie 2027 w ramach World Endurance Championship (WEC). Bolid, który ma walczyć na torach WEC, osiągnął na aukcji cenę 7 598 750 dolarów (około 5 622 000 funtów).
Co ciekawe, najmniej zapłacono za bolid IndyCar, który McLaren planuje wystawić w sezonie 2026. Ta maszyna, choć również związana z nadchodzącymi zmianami regulaminowymi w amerykańskiej serii, została sprzedana za „zaledwie” 848 750 dolarów (około 628 000 funtów). Choć i to są ogromne pieniądze, to w porównaniu z ceną bolidu F1, wygląda to jak drobna moneta. To pokazuje, jaką wagę – i jak duży potencjał marketingowy – pokładają kibice i kolekcjonerzy w Formule 1. Czy jest to sygnał, że przyszłe regulacje FIA zmaksymalizują wartość kolekcjonerską bolidów? Czas pokaże, ale McLaren już teraz zarobił na projektach, które jeszcze nie przejechały pierwszego kilometra.