Włoska prasa i eksperci nie zwalniają tempa, podgrzewając atmosferę wokół Scuderii Ferrari przed debiutem Lewisa Hamiltona. Najnowsze głosy, w tym te pochodzące od Ralfa Schumachera, sugerują, że cierpliwość zarządu się kończy, a gigant z Maranello już teraz rozważa radykalne cięcia kosztów i kadr, wskazując na sensacyjną alternatywę w postaci młodego talentu z Haasa.

Kontrowersje w Maranello: Czy Hamilton nadal jest „usprawiedliwiony” w oczach Elkanana?
Wszyscy fani Formuły 1 żyją transferem dekady – przejściem Lewisa Hamiltona do Ferrari. To ma być ukoronowanie kariery Brytyjczyka i powrót Scuderii na szczyt. Jednak Ralf Schumacher, znany z ciętego języka i bezkompromisowych opinii, sugeruje, że ten romantyczny obraz może szybko zamienić się w finansowy i sportowy koszmar dla Johna Elkanana, prezesa Ferrari. Zdaniem byłego kierowcy, Hamilton, pomimo astronomicznych zarobków, nie wykazuje poprawy, a jego błędy stają się coraz trudniejsze do obrony.
Schumacher, udzielając wywiadu dla podcastu Backstage Boxengasse, nie przebierał w słowach, kwestionując wartość siedmiokrotnego mistrza świata w kontekście jego wynagrodzenia.
„Oprócz tego, że popełnia mnóstwo błędów, jego tempo jest po prostu przeciętne, a nie lepsze” – stwierdził Schumacher.
Co więcej, cios wymierzony został prosto tam, gdzie boli najbardziej – w finanse włoskiego giganta. Średnio, pensja Brytyjczyka liczona jest w „wysokich dwucyfrowych kwotach, znacznie powyżej 60 milionów rocznie”. W obliczu takich wydatków, pojawia się pytanie: czy nawet imponujące nazwisko jest warte utrzymania, gdy wyniki nie nadchodzą?
Błyskawica z Haas: Oliver Bearman jako „opcja na przyszłość”
Konfrontacja kosztów z osiągami nabiera rumieńców, gdy Schumacher zestawić wygórowane oczekiwania Hamiltona z dynamiką młodego kierowcy. Ralf twardo punktuje sukcesy Olivera Bearmana, który, choć jeździ w samochodzie ekipy Haas, zdaniem Niemca „robi cuda”. To właśnie Bearman ma być idealnym kontrapunktem dla „starej gwardii”.
„A potem widzę młodego Bearmana, który robi cuda z Haasem. Kosztuje tylko ułamek tego, co zarabia Hamilton” – kontynuował Schumacher, malując wizję idealnego scenariusza dla Ferrari.
Schumacher sugeruje, że John Elkann, który podjął decyzję o wykupieniu Hamiltona z kontraktu Mercedesa, może już tego żałować. Ta decyzja była kosztowna i wiązała się z zerwaniem wcześniej obowiązujących ustaleń.
„Nie wiem dokładnie ile, ale mówi się o wysokich dwucyfrowych kwotach, dobrze ponad 60 milionów rocznie” – dodał Schumacher, odnosząc się do zarobków.
W tle tych spekulacji, Flavio Briatore, były szef Renault, niedawno krytykował Elkanana za publiczne krytykowanie kierowców, sugerując, że takie kwestie powinny być załatwiane za zamkniętymi drzwiami. Jednak to, co mówi Schumacher, idzie dalej – sugeruje, że Ferrari może być gotowe na rewolucję.
Gdy pieniądze stają się problemem: Czy Ferrari woli inwestować w młodość?
Kluczowe dla całej narracji jest postrzeganie przez zarząd braku postępu Hamiltona po pierwszym roku współpracy. Ralf sugeruje, że roczna stagnacja może być sygnałem ostrzegawczym dla decydentów.
„Zastanawiam się, czy Ferrari mówi: 'To trwa już rok, Hamilton w zasadzie stał w miejscu’” – zastanawiał się Schumacher.
Scenariusz, który maluje niemiecki ekspert, jest szokujący dla świata F1, szczególnie biorąc pod uwagę skalę transferu Hamiltona:
„’Trochę się zbliżył, ale wolelibyśmy wydać te pieniądze inaczej’. 'Wolelibyśmy wprowadzić Bearmana: młodego, świeżego kierowcę, który napędza markę i z którym możemy budować w oparciu o regulacje przyszłości’”.
Te słowa, choć oparte na spekulacjach i analizie bieżącej formy, otwierają puszkę Pandory odnośnie długowieczności kontraktu Hamiltona w czerwonym bolidzie. To ekscytujący moment dla kibiców – czy Ferrari naprawdę postawi na młodzieńczego ducha i oszczędności zamiast na ugruntowaną legendę, jeśli ta nie spełni postawionych oczekiwań? Czas pokaże, czy te doniesienia zmienią dynamikę w zespole, który od dekad nie zdobył Mistrzostwa Świata Konstruktorów.