Kiedy Las Vegas boli, a do gry wchodzi Ferrari, morale Lewisa Hamiltona staje się tematem numer jeden. Czy słynny Brytyjczyk, u progu historycznej zmiany barw, zdąży odzyskać iskrę, zanim zacznie się era bolidów o zupełnie nowej filozofii technicznej? Guenther Steiner, były szef Haasa, rzuca światło na to, co może być kluczem do utrzymania motywacji siedmiokrotnego mistrza świata.

Steiner diagnozuje: Hamilton potrzebuje zastrzyku mocy od 2026 roku
Rozmowa o motywacji Lewisa Hamiltona, zwłaszcza po upokarzającym weekendzie w Las Vegas, to jazda po emocjonalnym rollercoasterze. Dla kogoś, kto przywykł do wygrywania, start z końca stawki w barwach Scuderii Ferrari brzmi jak scenariusz rodem z koszmaru. Jak donosi „Drive to Wynn podcast”, to właśnie Guenther Steiner, znany ze swojej bezpośredniości, zaoferował Maranello cenną radę. I nie chodzi tu o kwestie bieżące, ale o dalekosiężną perspektywę roku 2026.
Steiner uważa, że klucz do zatrzymania Lewisa w F1 po sezonie 2026 leży w inżynierii. Mówiąc wprost: Hamilton potrzebuje bolidu, który będzie mu odpowiadał, zwłaszcza biorąc pod uwagę jego historyczne problemy z samochodami opartymi na obecnej aerodynamice opartym na efekcie przypowierzchniowym.
„On potrzebuje tego podniesienia na duchu w przyszłym roku wraz z nowymi regulacjami.”
To stwierdzenie wydaje się bolesną prawdą dla fana Ferrari. Lewis, choć utalentowany ponad miarę, nie odnalazł pełni szczęścia w bolidach Mercedesa, które opierały się na tych samych zasadach. Steiner zauważa tę subtelną różnicę w jego jeździe: „W Mercedesie był zawsze – nie powiedziałbym, że walczył, ale nie był to ten stary Lewis Hamilton”. Przeniesienie do Włoch miało być świeżym startem, ale okazało się trudniejsze, niż ktokolwiek zakładał.
Czy 2026 to ostateczny test dla kariery Lewisa?
Dla Hamiltona, który etykietował bieżący sezon jako swój najgorszy w karierze, presja staje się namacalna. Ostatnie Grand Prix Las Vegas było tego brutalnym przypomnieniem. Koszmarne Q1 i start z dwudziestej pozycji – nawet heroiczna pogoń do punktu dziesiątego została przez samego Lewisa nazwana „jednym z najbardziej bezsensownych punktów” w jego dorobku.
Steiner sugeruje, że frustracja kierowcy jest widoczna i że Hamilton bacznie obserwuje zegar, odliczając dni do rewolucji regulaminowej.
„Zaczynając ostatni w Ferrari, cokolwiek stało się z ostatnim okrążeniem [w kwalifikacjach], ja po prostu nie sądzę, że zdobyłby pole position, nie ma mowy. Jest dość sfrustrowany. Kiedy widzisz, jak rozmawia po czymś takim, widać, że jest załamany.”
Dawny szef zespołu widzi w Lewisie kogoś, kto z rezygnacją czeka na zmianę kart. Dla niego, nadchodzący sezon 2026 to coś więcej niż tylko kolejna rocznica w kalendarzu F1. To być albo nie być kontynuacji.
„Następny rok, z nowymi regulacjami, zobaczymy, jak potrafi się zaadaptować do nowego samochodu. Dostaje nową szansę. Nazywam to tak: jeśli ta szansa nie zadziała w przyszłym roku, nie sądzę, by chciał kontynuować w 2027 roku, ponieważ to nie jest to, co chce robić” – podsumowuje Steiner.
Koniec ery ground-effect: Hamilton liczy minuty do resetu
Przyznanie się Lewisa Hamiltona do tego, że sezon 2025 jest najgorszym w jego 18-letniej karierze, nie było odosobnionym wybuchem emocji. To powtórzenie niemal samobójczego samokrytycyzmu, który objawiał się już wcześniej, na przykład podczas Grand Prix Węgier, kiedy nazwał siebie „bezużytecznym”. Adaptacja do Ferrari ewidentnie nie przebiega gładko.
Przejście z fabryki z Brackley do Włoch miało być krokiem ku odzyskaniu korony, ale okazało się przejściem w fazę uziemienia. Steiner sugeruje, że Hamilton czuje się uwięziony w obecnych bolidach. Obecna era „ground-effect” ewidentnie nie sprzyja jego stylowi jazdy, a porażki we wczesnych fazach rywalizacji, jak to miało miejsce w Vegas, potęgują demoralizację. Lewis po prostu ma nadzieję na całkowity reset. Ma nadzieję, że nowe regulacje, które wymuszą na inżynierach zupełnie inne podejście do aerodynamiki, wyrównają szanse i pozwolą mu wrócić do formy, którą widziano choćby w jego dominacji w erze V6 Turbo Hybryd.
Nadchodzący weekend w Katarze i kolejne wyścigi to dla niego prawdopodobnie bilet wstępu do lepszej przyszłości, ale patrząc na słowa Steinera, jest to raczej odliczanie do momentu, w którym Ferrari będzie musiało udowodnić, że potrafi dostarczyć mu narzędzie godne jego legendy. Jeśli nie, może się okazać, że Lewis Hamilton po prostu zdecyduje, że jego czas w tym sportowym cyrku dobiegł końca.