Wielkie emocje w McLarenie! Po oszałamiającym weekendzie w Brazylii kontrakt Lando Norrisa zyskał na znaczeniu, a jego przewaga nad Oscarem Piastrim stopniała do 24 punktów. Czy młody Australijczyk zdoła odwrócić losy tego wewnętrznego mistrzostw, czy może to Norris zmierza po swój pierwszy, historyczny tytuł? Spójrzmy, co na ten temat ma do powiedzenia szef zespołu, Andrea Stella.

Wewnętrzny pojedynek w McLarenie: Stella stawia na spokój, choć różnice punktowe rosną
Wyniki Grand Prix Brazylii stały się kluczowym momentem, który znacząco przechylił szalę na korzyść Lando Norrisa. Brytyjczyk nie tylko wygrał wyścig główny, ale również sprint, deklasując swojego kolegę z zespołu. Oscar Piastri miał za to weekend pełen dramatów – kolizja w sprincie i incydent z Kimi Antonellim oraz Charlesem Leclerkiem w niedzielę, za który otrzymał karę 10 sekund, tylko dobiły jego morale. W efekcie, Norris powiększył swoją przewagę nad Piastrim do 24 „oczek”.
Dla ekipy z Woking, która przeżywa renesans formy, utrzymanie harmonii przy tak zaciętej walce jest priorytetem. Andrea Stella, Szef Zespołu, zachowuje stoicki spokój, sugerując, że liczą się czyste wyniki, a nie bieżący bilans punktowy.
Kiedy chodzi o punkty, przyjrzymy się sytuacji na koniec Vegas i zobaczymy, gdzie będziemy – stwierdził Andrea Stella po Grand Prix Brazylii.
Zarządzanie dwoma niezwykle szybkimi kierowcami, którzy nagle znaleźli się w walce o mistrzostwo (nawet jeśli teoretyczne), to wyzwanie samo w sobie. Stella podkreśla, że kluczem jest czysta egzekucja, na czym Norris ostatnio się skupił perfekcyjnie.
Musimy po prostu upewnić się, że pozostajemy skupieni na sobie i skoncentrowani na realizacji weekendów tak, jak Lando wykonał to tutaj w Brazylii lub Meksyku. W przypadku Oscara musimy upewnić się, że nasze szanse są w pełni wykorzystane. Szczerze mówiąc, jeśli chodzi o punkty, przyjrzymy się temu na koniec Vegas i zobaczymy, gdzie stoimy – dodał Stella.
Czy Las Vegas to tylko formalność, czy furtka dla Piastriego?
Choć Norris prowadzi, trójka ostatnich wyścigów sezonu – Las Vegas, Katar i Abu Zabi – pozostaje kluczowa. Warto tu zacytować historyczny kontekst: w ubiegłym roku Las Vegas było dla McLarena trudnym terenem, gdzie Norris i Piastri zajęli odpowiednio szóste i siódme miejsce, co przypieczętowało tytuł dla Maxa Verstappena. Co ciekawe, Norris zdążył już studzić nastroje co do potencjalnego „boom” w Vegas w tym roku.
Jednak matematyka jest nieubłagana. Nawet jeśli Piastri wygrałby wszystkie pozostałe wyścigi, włącznie ze sprintem w Katarze, Norrisowi do zapewnienia sobie tytułu wystarczyłoby zajęcie drugich miejsc. O ile sytuacja brzmi komfortowo dla Brytyjczyka, o tyle w Formule 1 nigdy nie można lekceważyć możliwości rywala.
Trzeba jednak przyznać, że Piastri od powrotu po przerwie letniej ma trudniejszy moment. Od tego czasu odniósł tylko jedno zwycięstwo – w sprincie na Holandii, kiedy Norris musiał wycofać się z wyścigu z powodu awarii silnika. Od Grand Prix Włoch na początku września, Oscar nie stanął już na podium. Jego pechowy weekend w Brazylii tylko uwypuklił przewagę Norrisa w obecnej formie.
Max Verstappen na celowniku: Walka o wicemistrzostwo staje się realna
Ciekawe, co dzieje się z Maxem Verstappenem, który mimo heroicznego powrotu z alei serwisowej na podium w Brazylii, stracił dystans do Norrisa w klasyfikacji kierowców. Obecnie traci 49 punktów. W stawce pozostało maksymalnie 83 punkty do zgarnięcia, co wciąż utrzymuje walkę o mistrzostwo w teorii na linii startu.
Jednak Verstappen musi wyprzedzić Norrisa już w Las Vegas, aby mieć realną szansę na walkę w Katarze. Z kolei Piastri musi zniwelować stratę do Norrisa do 25 punktów po GP Kataru, by móc realnie myśleć o tytule w finałowym wyścigu w Abu Zabi. Presja na obu młodych kierowcach McLarena jest więc dwutorowa: wewnętrzna, o dominację w zespole, i zewnętrzna, o powstrzymanie Red Bulla.
Dla Andrei Stelli, priorytetem wydaje się nieprzejmowanie się tym, kto wygra mistrzostwo, ale to, by McLaren był najsilniejszy strategicznie i technicznie na torze. Jego filozofia sprowadza się do koncentracji na procesie, a nie obsesyjnego sprawdzania bilansu punktowego przedwcześnie. To klasyczna zagrywka szefa zespołu, mająca chronić zawodników przed nadmierną presją medialną przed kluczowymi rundami. Najbliższe tygodnie pokażą, czy to podejście pozwoli zachować integralność i wyższość MCL38 na finiszu sezonu.