Wielkie kontrowersje po Grand Prix Brazylii! Incydent na pierwszym okrążeniu, w którym uczestniczyli Lance Stroll i Gabriel Bortoleto, wywołał lawinę oskarżeń i uszczypliwości. Teraz kanadyjski kierowca postanowił dosadnie odpowiedzieć na krytykę ze strony Franco Colapinto, sugerując mu, by skupił się na własnych osiągnięciach. Czy to już kolejna odsłona sezonowego dramatu w padoku Formuły 1?

Zapasy na pierwszym okrążeniu: Stroll i Bortoleto w centrum konfliktu
Grand Prix Brazylii dostarczyło nie tylko emocji sportowych, ale także paliwa do słownych potyczek poza torem. Kolizja Lance’a Strolla z debiutantem, juniorem Alpine’a, Franco Colapinto, która doprowadziła do wycofania się Gabriela Bortoleto z wyścigu, wzbudziła żywą dyskusję. Bortoleto, który próbował wyprzedzić Strolla na wyjściu z dziesiątego zakrętu, został zepchnięty na trawę, stracił kontrolę i uderzył o bandę. To był koniec jego brazylijskiego debiutu.
Po incydencie Colapinto nie przebierał w słowach, surowo oceniając jazdę Strolla:
„Stroll ciągle kogoś zwalcza, po prostu nie patrzy w lusterka, nie zostawia miejsca. Wsadził Gabiego w ścianę – to robi za każdym razem.”
Jego oskarżenia o brak świadomości w lusterkach i agresywny styl jazdy to cios wymierzony prosto w wizerunek kierowcy Aston Martina.
Lance Stroll odpiera zarzuty: Skup się na punktach, a nie na mnie
Gdy te słowa dotarły do uszu Lance’a Strolla, reakcja była natychmiastowa i równie bezlitosna. Kanadyjczyk najwyraźniej nie zamierza wdać się w długotrwałą wymianę uprzejmości, preferując uderzać w czuły punkt – rankingi punktowe w klasyfikacji kierowców.
Zapytany o komentarze Colapinto, Stroll odparł z wyraźną dozą pogardy:
„Słyszałem o tym. Nie wiem. Może jest sfrustrowany i zły na życie.”
Następnie przeszedł do sedna sprawy, sugerując, że Colapinto powinien zająć się swoimi obowiązkami:
„Nie wiem, ile ma punktów w mistrzostwach. Nie potrafię ci powiedzieć” – dodał, po czym precyzyjnie stwierdził: „Ma zero punktów. Nie wiem. Powinien chyba skupić się na swoich sprawach i spróbować zdobyć jakiś punkt w tym roku.”
Stroll, który sam nie został ukarany przez sędziów za incydent w Brazylii, podkreślił, że rozmawiał z Bortoleto po wyścigu, a ich konkluzja różniła się od tej forsowanej przez Colapinto. Kanada dał jasno do zrozumienia, że krytyka ze strony kierowcy Alpine’a wynika najprawdopodobniej z rozczarowania własnym sezonem:
„Prawdopodobnie Franco powinien skupić się na zdobywaniu punktów albo czymś takim w tym roku. Może jest sfrustrowany swoim sezonem i tym, że nie jest tam, gdzie chciałby być. Mówi o rzeczach, które są nieistotne. Moją radą dla niego jest, żeby spróbował skupić się na swoich sprawach i może zdobył punkt w tym roku” – podsumował Stroll.
Colapinto łagodzi ton: Gorąca głowa po wyścigu
W obliczu bezpośredniej odpowiedzi Strolla, Franco Colapinto próbował zdjąć nieco presji z narastającego konfliktu, tłumacząc swoje emocjonalne wystąpienie. Przyznając, że być może poniosły go emocje tuż po zakończeniu rywalizacji, Kolumbijczyk zasugerował, że jego ostra krytyka była wynikiem „chwili uniesienia”.
Wycofując się nieco z wcześniejszego stanowiska, Colapinto stwierdził:
„Tak. Myślę, że widzisz to w chwili uniesienia po wyścigu. Widziałem moment z Gabi’m – byłem tuż za nim i po prostu to zobaczyłem. Ale, przepraszam, jeśli go to dotknęło, oczywiście. Byłem w gorączce po wyścigu i, cóż, mam nadzieję, że wszystko jest między nami w porządku. Spędziliśmy razem dużo czasu na torze w wyścigach. Byliśmy blisko siebie i mieliśmy kilka zaciętych walk.”
Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że uszczypliwość Strolla dotycząca zerowego dorobku punktowego Colapinto trafiła w sedno i skłoniła młodego kierowcę do przewartościowania swoich ostrych słów.
Co na to Bortoleto? Ofiara kolizji rozgrzeszyła Strolla
Co ciekawe, to ofiara starcia, Gabriel Bortoleto, nie podsycała tego medialnego ognia. Mimo że został zepchnięty na trawę, co uniemożliwiło mu nawet ukończenie pierwszego okrążenia, jego reakcja była bardziej stonowana. Wyraźnie poruszony kiepskim debiutem, po rozmowie ze Strollem w kuluarach, wydawał się akceptować wersję wydarzeń przedstawioną przez kierowcę Aston Martina. Wydaje się, że w tej trójstronnej wymianie zdań, to właśnie kierowcy będący bezpośrednio zaangażowani – Stroll i Bortoleto – doszli do porozumienia, pozostawiając Colapinto w roli zdziwionego komentatora bocznego.