Wielkie trzęsienie ziemi w Silverstone! Choć plotki huczały o sensacyjnym powrocie Christiana Hornera do składu osobowego Aston Martina, Lawrence Stroll właśnie zdementował te rewelacje, stawiając na kontrowersyjną, choć wyczekiwaną zmianę w kierownictwie technicznym. Czy powrót Adriana Neweya na fotel szefa zespołu to strategiczny majstersztyk na miarę przepisów 2026, czy może desperacka próba załatania dziur w organizacji, która ostatnio przypomina włos z konewki?

Czy Horner został wyproszony z listy życzeń Astona Martina? Oficjalne stanowisko Strolla
Wszyscy spekulowali, że wstrząsy w Red Bullu doprowadzą do rewolucji w Aston Martinie, a Christian Horner miałby objąć stanowisko dyrektora generalnego (CEO) i szefa zespołu, zastępując Andy’ego Cowella. Jednakże, jak donosi GPblog z Kataru, Lawrence Stroll osobiście rozwiał te nadzieje. Szef Aston Martina miał jednoznacznie poinformować personel w Silverstone, że Christian Horner NIE dołączy do zespołu, jednocześnie potwierdzając nową rolę dla Adriana Neweya.
Ta deklaracja jest o tyle zaskakująca, że doniesienia medialne sugerowały, że Horner był poważnie rozważany na lukratywne stanowisko, a plotki poszły tak daleko, że mówiono nawet o oprowadzaniu go po fabryce przez Neweya, który notabene pozostaje z byłym szefem Red Bulla w bliskich stosunkach. Niemniej jednak, formalnie Horner związany jest klauzulą zakazu konkurencji (gardening leave) po odejściu z Red Bulla, która wygasa dopiero w kwietniu przyszłego roku. To mogło być technicznym powodem, ale wydaje się, że Stroll postawił na inne, choć równie dramatyczne, rozwiązanie.
Newey na czele, ale z zaskakującym poślizgiem czasowym
Największą bombą okazało się mianowanie Adriana Neweya na szefa zespołu, choć z jednym kluczowym „ale”: Newey nie rozpocznie swojej nowej roli aż do roku 2026. To stawia zespół w niezręcznej sytuacji w kontekście dwóch ostatnich wyścigów sezonu, Kataru i Abu Zabi, gdzie formalnie zespół pozostaje bez lidera.
Co ciekawe, sam Newey miał być ponoć zaskoczony nagłym przejęciem tej funkcji, a źródła z padoku sugerują, że cała operacja była „przeprowadzona w pośpiechu”. Wygląda na to, że mianowanie nastąpiło po bezpośrednim konflikcie pomiędzy ustępującym szefem, Andym Cowellem, a Neweyem. Stroll najwyraźniej zdecydował się z dużą siłą wesprzeć właśnie legendę aerodynamiki.
Cowell, człowiek, który odegrał kluczową rolę w rozwoju jednostek napędowych Mercedesa przed erą hybrydową, teraz całkowicie skupi się na jednostce napędowej we współpracy z Hondą. Dla obecnych wyścigów funkcja szefa zespołu została symbolicznie przypisana Cowellowi, choć nie będzie on obecny na torze. Oczekuje się, że Mike Krack, dotychczasowy szef zespołu, przejmie rolę faktycznego tymczasowego lidera. W świetle tych zawirowań i braku jasności co do prowadzenia zespołu w najbliższych tygodniach, widać, że decyzje te zapadły błyskawicznie i nie wszystkie logistyczne luki zostały załatane. Jak podkreślają obserwatorzy, „To ilustruje, jak szybko podjęto tę decyzję i że wiele kwestii najwyraźniej nie zostało przemyślanym”.
Czy wizjonera pogrzebie biurokracja? Obawy o rolę Neweya
Adrian Newey, postać niemal mityczna, ceniona za innowacyjność i zdolność do tworzenia maszyn wygrywających mistrzostwa, od dawna cieszy się w Red Bullu niemal absolutną swobodą twórczą, której pozazdrościć mogliby wszyscy w padoku. Nowa rola oznacza jednak wielokrotny wzrost obciążeń – od budowania kadry, przez negocjacje kontraktowe, aż po zarządzanie budżetem.
Tu pojawiają się poważne obawy: czy legendarny projektant zdoła pogodzić rolę Team Principal, która stawia go w centrum uwagi mediów i zarządu, z pracą, która wymaga głębokiego zanurzenia w zagadnienia techniczne? Choć zespół zapewnia, że Newey „uczyni tę rolę swoją”, co ma oznaczać nacisk na aspekt techniczny, podobnie jak u Andrei Stelli w McLarenie, to jednak liczne obowiązki administracyjne mogą go po prostu wykończyć. Wielu ekspertów uważa, że dodatkowe obciążenie biurokratyczne z pewnością stłamsi jego kreatywność w dziedzinie projektowania bolidów.
Newey odwiedził już tory w Monako i Silverstone, a wizyta w Katarze ma być trzecią i ostatnią zaplanowaną jako analiza zespołu wyścigowego przed formalnym przejęciem obowiązków. Jego zadaniem będzie przygotowanie organizacji na największą rewolucję regulaminową w historii F1, która nadchodzi w 2026 roku.
Gorączkowe zmiany w erze Strolla: Czy to paniczny zryw?
Adrian Newey będzie czwartym szefem zespołu od momentu, gdy Stroll przejął stery w 2018 roku. W międzyczasie zespół miał już za sobą Otmara Szafnauera, Kracka (i teraz Cowella), a z kadry odeszli również tak znaczący ludzie jak Martin Whitmarsh czy Dan Fallows. Taka rotacja kadrowa budzi uzasadnione wątpliwości co do stabilności projektu Aston Martin.
Choć ta restrukturyzacja jest przedstawiana jako niezbędny krok do gotowości na 2026 rok, chaotyczna wymiana personalna rzuca cień na długoterminową wizję. Co więcej, Stroll, który i tak był obecny na niemal każdym wyścigu i wewnętrznie uważany za de facto szefa zespołu, teraz będzie musiał przejąć jeszcze więcej odpowiedzialności.
W padoku dominuje poczucie, że ten nagły ruch był „decyzją podjętą w panice”. Ta źle przemyślana propozycja pozostawiła ekipę bez formalnego lidera na ostatnie dwa wyścigi. Choć motywacja pośpiechu w ogłoszeniu tej decyzji nie jest w pełni jasna, podejrzewa się, że była to reakcja obronna mająca na celu ucięcie spekulacji na temat Hornera. Jednak, jak dowodzi obecna sytuacja, manewr ten pozostaje „raczej zastanawiający”.