Napięcie w Formule 1 osiąga zenit przed finałem sezonu 2025! Max Verstappen, po triumfie w Katarze, ma zaledwie 12 punktów przewagi nad Lando Norrisem, co oznacza, że walka o tytuł rozstrzygnie się dopiero w Abu Zabi. Czy Czerwone Byki mogą liczyć na asa w rękawie? Właśnie teraz kluczową rolę w strategicznym planie odgrywa Yuki Tsunoda, a szef zespołu, Laurent Mekies, jasno określa, dlaczego jego forma jest absolutnie newralgiczna.

Czy Tsunoda jest tajną bronią w walce o mistrzostwo?
Wszyscy fani F1 wstrzymali oddech. Sezon 2025, który do tej pory obfitował w niespodzianki i potyczki na torze, zmierza ku elektryzującemu finałowi w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Max Verstappen (Red Bull), mimo imponującej jazdy, musi być czujny. Jeśli Holender wygra w Abu Zabi, jego los zależeć będzie od co najmniej piątej pozycji Norrisa. I tu na scenę wchodzi rezerwowy – a właściwie kolega z zespołu, Yuki Tsunoda.
Laurent Mekies, szef ekipy z Milton Keynes, kładzie ogromny nacisk na to, by Japończyk znalazł się w czołówce stawki. To nie jest już tylko kwestia punktów konstruktorów; to czysta matematyka i psychologia rywalizacji.
Mekies nie owija w bawełnę, podkreślając jak bardzo potrzebuje Tsunody w najwyższej formie: „To jest mega ważne. Jak wiesz, to może się rozstrzygnąć na ostatni punkt. Może to być cholernie istotne” – stwierdził Mekies. Zauważa, że w Katarze Lando Norris niemal wpadł w pułapkę, oscylując wokół grupy, w której znajdował się Tsunoda. „Nie zapominaj, widziałeś dzisiaj, Lando wpadł z powrotem w stawkę. Mógł spaść do środka paczki. Spadł z Kimim [Antonellim] i Carlosem [Sainzem], ale było bardzo blisko, by wylądować obok Fernando [Alonso] i tych innych, gdzie potencjalnie był Yuki.” To proste: im wyżej Tsunoda, tym większa szansa na zablokowanie lub spowolnienie potencjalnych rywali Verstappena.
Forma Tsunody: Cienkie nici nadziei dla Red Bulla
Mekies ma powody, by wierzyć, że Tsunoda może dostarczyć oczekiwany wynik. W Katarze Japończyk zaliczył solidny występ, zdobywając punkty po raz pierwszy od Grand Prix Austin w październiku.
„Będzie super istotne, aby Yuki był na 100 procentach. Zanotował mocny weekend z nami” – kontynuuje Mekies, wskazując na konkretne osiągnięcia. „Mocny w piątek, mocny w sprincie, P5, myślę, że to jego najlepszy wynik z nami w tym sezonie.” Choć Mekies przyznaje o potknięciu w kwalifikacjach, szybko prostuje: „Tak, odpadł w Q1, ale to było tylko trzy dziesiąte od Maxa. A wielu kierowców byłoby szczęśliwych, będąc trzy dziesiąte za Maxem w kwalifikacjach.”
To jest właśnie ta cienka granica, na której stoi strategia Red Bulla – oczekiwanie, że ułamek sekundy w czasach kwalifikacji przełoży się na realną walkę o podium w wyścigu. Potrzebny będzie kolejny mocny weekend w Abu Zabi, bo, jak podsumowuje Mekies, „wszystko będzie potrzebne.”
Dlaczego ta prośba to spore obciążenie dla Japończyka?
Oto jest sedno problemu, który sprawia, że zadanie postawione przed Tsunodą może być nie tyle trudne, co wręcz karkołomne. Czy kierowca, który przez większą część sezonu zmagał się ze stabilnością, nagle ma stać się kluczowym elementem mistrzowskiej układanki? Formuła 1 to nie są szachy, gdzie bierze się figury, które akurat pasują; tu liczy się forma dnia i bolid.
Od kiedy Tsunoda zajął miejsce Liama Lawsona na początku sezonu, jego wpływ na wyniki był daleki od spektakularnego. Osiągnięcie szóstego miejsca w Baku było jego szczytem w dotychczasowych startach. W całym sezonie zaledwie sześć razy meldował się w pierwszej dziesiątce. To nie jest statystyka, która krzyczy: „Jestem gotów poświęcić się dla mistrza!”
Co gorsza, Mekies musi pamiętać o sytuacji w klasyfikacji kierowców, gdzie Tsunoda zajmuje dopiero piętnaste miejsce, tracąc pięć punktów do Lawsona, swojego kolegi z zespołu z Racing Bulls. W obliczu tak ogromnej presji, oczekiwanie od niego heroicznego występu w celu ochrony przewagi Verstappena, może okazać się zbyt dużym ciężarem psychicznym dla młodego kierowcy. Taki scenariusz wymaga albo geniuszu taktycznego, albo przełamania własnych barier.