W ostatnich dniach na torze w Madrycie emocje były na najwyższym poziomie, a podejmowane decyzje sędziów poruszyły niejedno medialne kolano. Kimi Antonelli, Charles Leclerc oraz Gabriel Bortoleto zostali wezwani przed oblicze sędziów po tym, jak ich jazda podczas kwalifikacji do Grand Prix Hiszpanii wzbudziła wątpliwości związane z nieprzestrzeganiem przepisów dotyczących prędkości. Jakie wyrok zapadły i co oznaczają dla przyszłości tych kierowców?
Kto zgubił się w delcie?
Zarząd wyścigów nie pozostawił wątpliwości. Wszyscy trzej kierowcy zostali ukarani za przekroczenie maksymalnego czasu przejazdu między sektorami SC2 i SC1. W przypadku Bortoleto, sędziowie zauważyli, iż jego raz niskie tempo było wynikiem konieczności ustąpienia drogi innemu pojazdowi, ale również stwierdzono, że choć sytuacja była zrozumiała, kierowca powinien był lepiej zarządzać energią swojego bolidu. W protokole sędziów zapisano: „Kierowca mógł zrobić więcej, aby dostosować się do wymaganych czasów delta.”
Antonelli w tarapatach
Swoje ostrzeżenie otrzymał również Antonelli. Sędziowie podkreślili, że jego błąd polegał na powrocie do pit lane po zakończonym przejeździe bez żadnych zewnętrznych zakłóceń, co doprowadziło go do naruszenia czasu delta. Ostatecznie, choć przyznał się do trudności związanych z zarządzaniem energią, szefowie sędziów przyznali mu, „że mógł zrobić więcej, aby dostosować się do wymogów.”
Ferrari na czołowej liście
Na koniec Leclerc, którego zespół został ukarany reprimendą. Problemy zaczęły się, gdy drużyna Ferrari dostarczyła niepoprawne dane dotyczące czasów delta, co sprawiło, że kierowca stosował niewłaściwy profil czasowy na swoim instrumencie. Jak stwierdzili sędziowie: „W tej sytuacji to zespół ponosi pełną odpowiedzialność za popełniony błąd, a kierowca nie naraził się na żadne przewinienie.” Niełatwe dni z pewnością czekają na Scuderię, która obiecała poprawę dokonanych pomyłek.