Stoffel Vandoorne, były kierowca Formuły 1, zdradził swoje ambicje dotyczące ścigania w wyścigach GT, a na szczycie jego listy marzeń znajduje się kultowy wyścig 24 godziny Spa. W rozmowie z GPblog Belg podkreślił, że to właśnie ten wyścig chciałby zrealizować. Obecnie Vandoorne rywalizuje na pełen etat w FIA World Endurance Championship dla zespołu Peugeot Sport, a jednocześnie pełni funkcję kierowcy rezerwowego dla Jaguar TCS Racing. Jego napięty grafik utrudnia jednak realizację dodatkowych wyścigowych projektów.
Miłość do wyścigów i wyzwań
Vandoorne ma ambicję, aby w przyszłości wystartować w 24 godzinach Spa: „Myślę, że Spa, 24 godziny. W pewnym momencie chciałbym to zrobić.” Dodał, że równie intryguje go wyścig w Bathurst oraz tor Nürburgring z jego legendarną Nordschleife. Duża ilość konfliktów terminów w jego harmonogramie sprawia, że realizacja tych planów nie jest prosta. „Zawsze pojawiały się zbiegi okoliczności w ostatnich latach. Dlatego trudno jest zrealizować te marzenia. Nie możemy robić wszystkiego. Musimy być trochę selektywni”, tłumaczy. Mimo to podchodzi do tematu z optymizmem, wierząc, że „to się wydarzy, tylko jeszcze nie wiem kiedy”.
Różnorodność w ściganiu
Dzięki sukcesom Maxa Verstappena, Vandoorne zauważa wzrastające zainteresowanie wyścigami wytrzymałościowymi. „W ostatnich latach kierowcy Formuły 1 i ogólnie kierowcy nie mieli zbyt wielu możliwości, aby robić inne rzeczy”, stwierdził. Warto dodać, że Vandoorne nie boi się różnorodności i uważa, że to właśnie ona czyni go lepszym kierowcą. „Myślę, że to świetne, że jako kierowcy dostajemy szansę na próbowanie różnych rzeczy. To pozwala utrzymać nas w formie i uczy wielu nowych umiejętności”, zaznacza.
Na horyzoncie Vandoorne widzi także przyszłość w serii IMSA, co sugeruje, że chciałby połączyć obie te kategorie: „Myślałem o IMSA. Myślę, że to mistrzostwo, w którym chciałbym w przyszłości wystartować. Może troszkę później w mojej karierze, żeby mogło być WEC i IMSA”.
Kluczowe aspekty Formuły E
Obecnie, jako kierowca testowy i rezerwowy w Aston Martin F1, Vandoorne na co dzień przełącza się pomiędzy różnymi rodzajami maszyn. Choć dla niektórych może to wydawać się wyzwaniem, dla niego jest to naturalna część kariery. „Formuła E to bardzo profesjonalne mistrzostwo i jest technicznie bardzo ważna”, stwierdza. Dzięki integracji doświadczeń z Formuły E z wyścigami WEC, Vandoorne jest w stanie doskonalić swoje umiejętności. „Wiele rzeczy, które robimy w Formule E, w kontekście systemów, przynosi korzyści w WEC. Myślę, że w rzeczywistości dobrze jest łączyć oba te mistrzostwa.”
Z pewnością przed Stoffelem Vandoorne jeszcze wiele emocjonujących wyzwań na torze, a nadzieje na udział w kultowych wyścigach tylko podsycają jego pasję do motorsportu.