Świat Formuły 1 w okresie świątecznym potrafi zaskoczyć nawet najbardziej doświadczonych wyjadaczy. Podczas gdy kibice wyczekują kolejnego emocjonującego sezonu, kierowcy obdarowują się prezentami, które bywają równie absurdalne, co wymowne. Przyjrzyjmy się nietypowym upominkom, jakie otrzymali mistrz świata Max Verstappen i wiecznie zielony Fernando Alonso, które doskonale odzwierciedlają ich tegoroczne dokonania.

Prezent na miarę dominacji: Las Vegas w pigułce dla Verstappena
Max Verstappen, niekwestionowany bohater minionego sezonu, otrzymał od swojej partnerki, Kelly Piquet, prezent, który natychmiast podbił media społecznościowe. To nie była kolejna nudna, markowa pamiątka, ale coś znacznie bardziej osobistego i – bądźmy szczerzy – nieco kontrowersyjnego. Piquet opublikowała zdjęcie Holendra trzymającego koszulkę z motywem nawiązującym do Grand Prix Las Vegas.
Zwycięstwo w Las Vegas, choć dla Verstappena było już „tylko” kolejnym triumfem, miało symboliczny wydźwięk. Przypomnijmy – jego wygrana przyszła po tym, jak obie maszyny McLarena zostały zdyskwalifikowane po wyścigu, co krótkotrwale odwróciło bieg wydarzeń, zanim ostatecznie mistrzostwo utkwiło tam, gdzie miało. A co charakteryzuje ten koszulkę? Jak podaje źródło, design przedstawia Verstappena triumfującego z trofeum, ubranego w charakterystyczne okulary z podium w Vegas i – uwaga – unoszącego środkowy palec. To idealne ucieleśnienie jego bezkompromisowego podejścia do sportu. Czy to złośliwa uwaga na temat kontrowersji, czy po prostu wyraz radości z czystego zwycięstwa? F1 uwielbia takie dwuznaczności.
Longevity Award: Hulkenberg wykpił wiek Alonso
Tymczasem w kontekście tegorocznego Secret Santa Formuły 1, prawdziwy show skradł Nico Hülkenberg. Jego upominek dla Fernando Alonso był tak trafny i dosadny, że aż trudno było nie uśmiechnąć się pod nosem. Hiszpan, który w świecie F1 uchodzi za weterana, stał się obiektem żartu z klasą.
Hülkenberg podarował Alonso laskę do chodzenia. Nie ma co ukrywać – to bezpośrednie nawiązanie do jego niebywałej długowieczności w tym brutalnym sporcie. Alonso, który w przyszłym roku skończy 45 lat, łamie wszelkie bariery dotyczące wieku w nowoczesnej Formule 1. Trzeba przyznać, że jego forma w sezonie 2025 zupełnie temu przeczy. Miał kolejny fenomenalny rok, dominując nad swoim partnerem z zespołu. Jego bilans kwalifikacyjny to oszałamiające 24–0, a w klasyfikacji generalnej uplasował się zdecydowanie wyżej. „Age, however, showed little sign of slowing him down in 2025.” – ta jedna linijka podsumowuje dlaczego żart Hülkenberga, choć celny, nie jest w stanie umniejszyć jego osiągnięć. Alonso wciąż jest królem wytrzymałości i tempa.
Czy Sainz jest gotów na tron? Ekspert ocenia potencjał
Mówiąc o czołówce, nie możemy pominąć Carlosa Sainza. Hiszpan zakończył sezon na wyraźnej, choć nieco spóźnionej, fali wznoszącej. Początkowe trudności udało mu się odwrócić, a finisz sezonu z dwoma miejscami na podium pokazał, że dyspozycja bojowa rośnie w idealnym momencie, tuż przed zmianą barw.
Te mocne występy zwróciły uwagę ekspertów, zwłaszcza tych, którzy widzą w Sainzie potencjał na mistrza świata. Były sędzia FIA i kierowca F1, Johnny Herbert, wyraził swoje przekonanie, że jeśli Sainz otrzyma prawdziwie konkurencyjny bolid, będzie w stanie podjąć walkę o tytuł. Herbert twierdzi, że chociaż styl jazdy Sainza różni się od tego, co prezentuje Max Verstappen, to jego zdolność do dostarczania wyników, gdy warunki sprzyjają, jest nie do podważenia. „he is seen as no less capable of delivering when the conditions are right.” To mocne słowa, sugerujące, że problemem Sainza nie jest talent czy umiejętności, ale maszyna, którą dysponuje. Czy w nowym rozdziale kariery wreszcie dostanie klucz do regularnej walki o triumf, a nie tylko o pojedyncze zwycięstwa? Czas pokaże, czy ten hiszpański kunszt wystarczy, by rzucić wyzwanie ścisłej czołówce.