Ostatnie emocje w pojedynku o tytuł, zgrzyty w mediach i gorący stolik transferowy w Aston Martinie – Formuła 1 po GP Las Vegas dostarcza nam paliwa do dyskusji na każdą okazję. Kiedy mistrz świata znów musi udowadniać swoją wartość, a Fernando Alonso z niecierpliwością czeka na koniec ery AMR25, w tle kotłują się plotki dotyczące czołowych menedżerów. Oto najważniejsze nagłówki z padoku po epickim wyścigu w Mieście Grzechu.

Verstappen w swoim żywiole? Odpowiedź reporterowi Sky Sports, która rozbawiła padok
Max Verstappen po raz kolejny pokazał, kto rządzi stawką, dominując w Las Vegas – choć jak sam pewnie to ujął, nie obyło się bez małej pomocy. Po tym, jak Lando Norris popełnił błąd na pierwszym zakręcie, Holender przejął kontrolę i, jak to ująłby sceptyk, wrócił do ery „dominacji Red Bulla z dawnych lat”. Jednak to, co wydarzyło się po wyścigu, przyciągnęło równie dużą uwagę, jak samo jego zwycięstwo.
Reporter brytyjskiej telewizji Sky Sports zadał mistrzowi prowokacyjne pytanie dotyczące walki o mistrzostwo i potencjalnej słabości bolidu, sugerując, że wielka przewaga w Las Vegas była wyjątkiem od reguły na ostatnich torach. Padło pytanie:
„Mówimy o 20 sekundach przewagi, które zdobyłeś dzisiaj. Czy nie wracamy do dominującego Red Bulla z przeszłości? Czy w tym samochodzie, biorąc pod uwagę, że byłeś mocny na wielu różnych torach, nie uważasz, że brakuje mu na te ostatnie dwa wyścigi?”
Odpowiedź Verstappena, choć lakoniczna, była mistrzowską ripostą, podszytą uśmiechem, który zdemaskował całą próbę podważenia jego formy lub osiągów RB20.
„Tak, to wszystko zasługa bolidu!”
Kiedy dopytany przez reportera, żeby utrzymać ton, że to on, a nie samochód, był dobry, Max skwitował to jedynie krótkim:
„Tak”.
Ta krótka wymiana zdań idealnie ilustruje relacje między obecnym mistrzem a częścią mediów. Mając zaledwie 24 punkty straty do Norrisa i tyle samo oczek w zestawieniu z Oscarem Piastrim, Verstappen ma otwartą drogę do kolejnego tytułu, a retoryka ta z pewnością nie sprzyja budowaniu napięcia w niedzielę w Katarze.
Koniec ery AMR25: Alonso cieszy się na pożegnanie z „bolidem, który trzeba zepchnąć w niepamięć”
Podczas gdy Red Bull walczy o to, by nie odczuwać zbytnio braku punktów, Fernando Alonso może już zacierać ręce na koniec sezonu. Hiszpan otwarcie przyznał, że z niecierpliwością wyczekuje pożegnania z tegoroczną maszyną, AMR25, która okazała się dużym rozczarowaniem po obiecującym starcie kampanii.
Dla dwukrotnego mistrza świata, nadchodzące wyścigi to symboliczne „dwa finały”, ale niekoniecznie ze względu na walkę o najwyższe laury.
„Traktuję to jako dwa celebracyjne Grand Prix, lub tak to postrzegam…” – powiedział Alonso dla DAZN po wyścigu. Jego słowa jasno dały do zrozumienia, że jego myśli skupiają się już na przyszłości i na tym, by ten konkretny wóz odpoczacą w kącie.
„Katar ze sprintem, gdzie nie mamy zbyt wiele czasu, a nie możemy spać, bo mamy tylko jedną sesję treningową, a potem od razu kwalifikacje, a potem Abu Zabi, co jest zazwyczaj pożegnaniem dla wszystkich i odrobiną odpoczynku. Traktuję to jako dwa celebracyjne wyścigi, również dlatego, że nie będziemy już jeździć tym samochodem, więc musi to być celebracja z tego powodu.”
Warto pamiętać, że w Aston Martinie praca wre. W tle krążą plotki, że Adrian Newey, legenda inżynierii stojąca za 12 tytułami mistrzowskimi w klasyfikacji konstruktorów, projektuje już AMR26. To sprawia, że Alonso, który już od dawna nie miał w rękach maszyny zdolnej do regularnej walki o podium, ma jasno określony cel: przetrwać te ostatnie weekendy i czekać na produkt od Neweya.
Christian Horner na celowniku? Gorący stolik menadżerski w Silverstone
Nie tylko kierowcy i bolidy generują szum informacyjny. W szeregach Aston Martina, zespołu, który miał być rewolucją, dochodzi do poważnych zmian strukturalnych. Serwis GPblog donosi, że stajnia z Silverstone najprawdopodobniej rozstała się ze swoim CEO i szefem zespołu, Andym Cowellem.
Naturalnie, w obliczu tak poważnej luki w zarządzaniu, lista potencjalnych kandydatów natychmiast zapełnia się głośnymi nazwiskami. A na szczycie tej listy, niczym grom z jasnego nieba, pojawia się Christian Horner. Były szef Red Bull Racing, którego rola i pozycja w Milton Keynes niedawno były przedmiotem intensywnych spekulacji, jest teraz wymieniany jako jeden z głównych kandydatów do przejęcia sterów w zespole Lawrence’a Strolla.
Jeśli Horner rzeczywiście miałby opuścić Red Bulla i dołączyć do Lawrence’a Strolla, oznaczałoby to masowy transfer talentów i reorganizację w czołowym środowisku Formuły 1. Czy te domniemane ruchy mogły mieć wpływ na ostatnie wydarzenia? Na przykład, czy niedawna forma Verstappena, który zniszczył rywali, mogła wpłynąć na to, jak agresywnie McLaren zaprojektował swoje bolidy na Las Vegas? Analizujemy to zjawisko w osobnym materiale. Nie zapomnijcie też sprawdzić naszej najnowszej aktualizacji z padoku na kanale YouTube GPblog, aby być na bieżąco z najświeższymi plotkami i analizami prosto z toru!