Po kolejnym spektakularnym powrocie na Interlagos Max Verstappen nie tylko potwierdził swoją dominację, ale także odniósł się do zaskakującej zmiany w relacjach z brazylijskimi kibicami. Atmosfera na torze, która jeszcze kilka lat temu była dla Holendra wyjątkowo chłodna, dziś wydaje się być zupełnie inna, co sam kierowca zauważył z ulgą i satysfakcją.

Brazylia: Od wrogości do… sympatii? Rewolucja w odbiorze Verstappena
Grand Prix Brazylii po raz kolejny udowodniło, że Interlagos jest dla Maxa Verstappena miejscem, gdzie potrafi dokonywać wręcz niemożliwego. Nawet startując z alei serwisowej, czterokrotny mistrz świata wdarł się na podium, kończąc wyścig na znakomitym trzecim miejscu – performance godny jego najlepszych dni. Nie umknęło mu jednak to, co działo się nie tylko na torze, ale i na trybunach.
Po wyścigu, zapytany o osobiste odczucia związane z tym historycznym obiektem, Verstappen wprost odniósł się do ewolucji nastrojów publiczności:
„Energia od wszystkich kibiców prawdopodobnie też pomaga. To jest o wiele lepsze w ciągu ostatnich dwóch, trzech lat. W 2021 roku było na odwrót, ale teraz jest dobrze.”
To nie jest puste stwierdzenie. Rok 2021 był kulminacją niezwykle zaciętej walki o tytuł mistrzowski z Lewisem Hamiltonem, kierowcą darzonym w Brazylii ogromną sympatią – Brytyjczyk ma nawet honorowe obywatelstwo tego kraju. Ostra rywalizacja, zwłaszcza końcówka sezonu i kontrowersje z nią związane, sprawiły, że gdy Verstappen (który wtedy zajął drugie miejsce) pojawiał się na scenie, spotykał się z głośnym buczeniem.
Niezwykły kontrast: Śpiewają mu zamiast gwizdać
Tymczasem w obecnej edycji sytuacja uległa diametralnej zmianie. O ile Lando Norris, mimo dominującego tempa i zwycięstwa, doświadczył tej niechęci w postaci gwizdów od części widowni, o tyle sam Verstappen mógł liczyć na zupełnie inne przyjęcie. Jak donoszą relacje, tłum śpiewał na cześć Holendra jego znaną przyśpiewkę, co jest wyraźnym sygnałem zmiany w sercach brazylijskich fanów.
Sam tor pod względem technicznym stanowi dla kierowców twardy orzech do zgryzienia. Verstappen podkreślił, że Interlagos wymusza chirurgiczną precyzję, a zarządzanie ogumieniem jest tu kluczowe:
„Oczywiście, to nie jest bardzo długi tor, ma tylko osiem zakrętów. Ale musisz jeździć bardzo precyzyjnie i czysto; jest ciężko dla opon. Zawsze czuje się dobrze.”
Dodanie do tego pozytywnego wsparcia kibiców tworzy mieszankę, która sprzyja wybitnym osiągnięciom, czego byliśmy świadkami po raz kolejny.
Mistrzowska improwizacja zza pleców
Weekend w Brazylii dla Red Bulla nie zaczął się sielsko. W wyniku problemów w sesji kwalifikacyjnej, Verstappen musiał startować z szesnastej pozycji, a bolid został poddany operacji wymiany kluczowych elementów jednostki napędowej i konfiguracji setupu.
Ostateczny wynik – trzecie miejsce – jest zatem dowodem na mistrzowską adaptację i strategię zespołu. Holender przyznał jednak, że gdyby miał optymalny setup już w sobotę, wynik mógłby być jeszcze bardziej imponujący:
„Myślę, że wciąż mamy problem na idealnym okrążeniu na tym torze w tej chwili. Ale tak, wtedy mógłbym być w Q3, a to oczywiście wszystko zmienia.”
Mimo to, dystans stracony do liderów, biorąc pod uwagę start z alei serwisowej, był minimalny, co cieszyło Holendra. Wskazał on również na czynnik zewnętrzny, który mógł mu pomóc w niedzielnym wyścigu, sugerując znaczenie warunków atmosferycznych:
„Spójrzmy prawdzie w oczy, jeśli kończysz dziesięć, jedenaście sekund za liderem, po wszystkim, co przeszedłem startując z alei serwisowej, to znaczy, że miałeś po prostu bardzo dobry wyścig. Ale z drugiej strony, naprawdę myślę, że temperatura [asfaltu] również pomogła” – podsumował.
Dla Verstappena Brazylia staje się areną, na której udowadnia nie tylko swoją niebywałą szybkość, ale także zdolność do całkowitego odwrócenia negatywnego scenariusza – zarówno na torze, jak i w relacjach z publicznością.