Napięcie w Abu Zabi rośnie, a sesje treningowe mistrzostw świata Formuły 1 przyniosły niespodziewany zwrot akcji! Choć sezon dobiega końca, walka o dominację na torze Yas Marina wydaje się bardziej zacięta niż kiedykolwiek. Czyżby Max Verstappen, król ostatnich sezonów, miał wreszcie napotkać godnego rywala? Lando Norris po pierwszym dniu jazdy pokazał, że McLaren jest gotów rzucić wyzwanie Czerwonym Bykom.

Czy Norris naprawdę zdominował pierwszy dzień w Abu Zabi? Minuta prawdy dla Verstappena
Pierwszy dzień zmagań na słynnym obiekcie w Abu Zabi zakończył się dla Maxa Verstappena na pozycji tuż za jego głównym rywalem w tej sesji – Lando Norrisem. Holender stracił prawie cztery dziesiąte sekundy do Brytyjczyka na pojedynczym okrążeniu, co od razu podsyciło spekulacje. Norris od dawna ma opinię kierowcy wyśmienicie czującego ten tor, zdolnego do natychmiastowego „wykręcenia” tempa zaraz po wyjechaniu na nitkę.
Sam Verstappen, mimo iż zachował spokój, potwierdził, że różnica jest zauważalna. Po drugim treningu (FP2) relacjonował mediom, że bolid był „całkiem w porządku”, lecz wciąż brakuje mu prędkości:
„(Bolid był) całkiem w porządku. Byłem zadowolony z samochodu, po prostu musimy być chyba odrobinę szybsi. Chyba wciąż nie jesteśmy wystarczająco szybcy, ale ogólnie czuję, że dla nas jesteśmy w przyzwoitym oknie tutaj”.
Gdy zapytano go o problemy z prowadzeniem, które trapiły go podczas sesji treningowej numer jeden (FP1), Verstappen zbył to ze stoickim spokojem, typowym dla mistrza: „To ciągła walka, to nic nowego”. Niemniej jednak, sam przyznał, że zadanie na noc jest jasne.
„Wygląda na to, że jest spora różnica, którą musimy nadrobić, ale z naszej strony po prostu spróbujemy wystawić najlepszy bolid. Zobaczymy, jak dużo znajdziemy przez noc”.
Sceptycyzm w Red Bullu: Czy to tylko sztuczka McLarena?
Ta strata tempa, nawet jeśli tylko na papierze, wywołała pewne zaniepokojenie w obozie Red Bulla. Helmut Marko, znany doradca austriackiego giganta, podsumował pierwsze dwie sesje, wskazując, że Verstappen był drugi za Norrisem zarówno w symulacjach kwalifikacyjnych, jak i w tempie wyścigowym. Choć Austriak starał się złagodzić nastroje, trudno nie mieć wątpliwości.
Marko stwierdził z umiarkowaną satysfakcją, że Red Bull miał w tym sezonie gorsze piątki: „Mieliśmy gorsze piątki wcześniej w tym sezonie”. Jednocześnie jednak, naciskał na to, że wciąż czeka ich tytaniczna praca, by pokonać McLaren. Słowa te, mimo prób stonowania nastrojów, sugerują, że nawet wewnątrz zespołu panuje świadomość, iż rywal jest naprawdę blisko – a może nawet szybszy.
Taka sytuacja w końcówce sezonu, kiedy to Red Bull zdominował niemal każdy weekend, jest godna odnotowania. Czy ten dystans, który Verstappen musi „zamknąć do rana”, to tylko kwestia finezyjnego ustawienia zawieszenia i aerodynamiki, czy może McLaren naprawdę znalazł magiczny eliksir na Yas Marina? To pytanie, na które odpowiedź poznamy już w sobotę, kiedy to kierowcy powalczą o pole position w kwalifikacjach, które w Abu Zabi niemal zawsze decyduje o losach niedzielnego wyścigu.
Oczekiwanie na sobotę: Czy Lando Norris utrzyma swoją przewagę?
Lando Norris wydaje się być w swoim żywiole na tym obiekcie. Gdy wiodący kierowcy muszą zmagać się z subtelnymi problemami z balansem bolidu, Brytyjczyk z ekipą McLarena wydaje się idealnie zgrać z wymagającym technicznie torem. Cztery dziesiąte sekundy na pojedynczym okrążeniu w Formule 1 to przepaść, zwłaszcza gdy dysponujemy maszyną, która do tej pory była niemal nietykalna.
Zapowiedź Verstappena o nocnej pracy jest standardową procedurą, ale w kontekście wyraźnej przewagi Norrisa, ta nocna sesja inżynieryjna w Milton Keynes i w Abu Zabi będzie kluczowa. Czy inżynierowie zdołają znaleźć te brakujące setne części sekundy, które pozwolą Maxowi odzyskać psychologiczną przewagę przed decydującym etapem weekendu? Oczekiwanie na odpowiedź jest elektryzujące.