W świecie Formuły 1, grudzień potrafi dostarczyć równie wielu emocji, co letnie Grand Prix, zwłaszcza gdy w grę wchodzą nieoczekiwane sojusze i trwające spory. Czy najnowsze plotki z paddocku okażą się dopiero preludium do szalonych zmian, jakie czekają nas w sezonie 2026? Przygotujcie się na dawkę gorących informacji dotyczących wpływów rodziny Verstappen oraz napięć na linii Lewis Hamilton – Ferrari.

Czy Verstappen Racing przejmie stery w świecie GT dzięki potędze Mercedesa?
Wygląda na to, że rodzina Verstappen nie zamierza ograniczać się tylko do dominacji na torach F1. Świeże doniesienia z końcówki grudnia 2025 roku sugerują, że Verstappen Racing zawarło wieloletni kontrakt z Mercedesem, który wejdzie w życie już od sezonu 2026. To prawdziwy wstrząs w świecie motorsportu, oznaczający koniec dotychczasowej współpracy z Astonem Martinem.
Sednem tej rewolucji jest wejście zespołu do rywalizacji w GT World Challenge Europe, gdzie ekipa ma się ścigać maszyną Mercedes-AMG GT3. To posunięcie, które, jak się okazało, miało swoje preludium – sam Max Verstappen testował już wcześniej model Mercedes-AMG GT3 na torze Estoril. Czy to tylko luźne testy, czy może świadome badanie gruntu pod przyszłą ekspansję? Zdecydowanie to drugie.
W roku 2025 Verstappen Racing znacząco rozszerzyło swoje operacje, wspierając 2 Seas Motorsport zarówno w Pucharze Sprint, jak i Wyścigów Długodystansowych. W Endurance rywalizowali Astonem Martinem Vantage GT3 Evo (za kierownicą którego siedzieli m.in. Thierry Vermeulen i Chris Lulham), natomiast w Sprincie jeździli modelem Ferrari 296 GT3 we współpracy z Emil Frey Racing. Teraz jednak kierunek się zmienia, a Mercedes-AMG oficjalnie potwierdził swoje pełne wsparcie dla tego ambitnego projektu. Plotki mówią, że za kierownicami w przyszłym programie zobaczymy stałe twarze, w tym Chrisa Lulhama, Daniela Juncadellę i Julesa Gounona. To pokazuje, że transfer technologii i wiedzy jest już w pełnym toku.
Ciągłe tarcia w Maranello: Adami zostaje z Hamiltonem – czy to błąd?
Tymczasem, na froncie Formuły 1, atmosfera wokół Lewisa Hamiltona i jego relacji z Ferrari pozostaje gęsta. Przez cały sezon 2025, relacja z inżynierem wyścigowym, Riccardo Adami, była pod lupą mediów. Powtarzające się, często niezręczne i niesynchronizowane komunikaty radiowe doprowadzały do spekulacji, że atmosfera w boksie jest daleka od idealnej.
Przed Grand Prix Abu Zabi, sam Hamilton stanowczo zasugerował, że Ferrari musi wprowadzić zmiany w jego „prywatnym środowisku pracy”, nie precyzując jednak, czy chodzi o roszady kadrowe, czy o coś bardziej fundamentalnego. Wydawało się, że ten problem pozostaje nierozwiązany, co znalazło odzwierciedlenie w ostatnim wyścigu sezonu. Po dramatycznej, emocjonalnej wiadomości Hamiltona po przekroczeniu linii mety, zapanowała chwila ciszy, która wywołała widoczną frustrację u Brytyjczyka, zanim Adami w końcu odpowiedział przeprosinami i słowami uznania.
I tu dochodzimy do sedna plotek. Według doniesień z portalu Autoracer.it, mimo narastającej presji i spekulacji o możliwej roszadzie, Riccardo Adami pozostanie inżynierem wyścigowym Lewisa Hamiltona również na sezon 2026. Podobno decyzja ta została ostatecznie przypieczętowana podczas kolacji po zakończeniu sezonu. Czy to twarde potwierdzenie lojalności na linii kierowca-zespół, czy może szefowie z Ferrari podjęli strategiczną, choć kontrowersyjną decyzję o utrzymaniu stabilności w kluczowym dla nich momencie, wierząc, że para ta w końcu „kliknie”? Czas pokaże, czy Hamilton, przesiadając się do nowej maszyny, zdoła zbudować z Adami symbiozę, której tak bardzo brakowało w mijającym roku.