W świecie Formuły 1, gdzie statystyki i liczby są niemal święte, decyzja mistrza świata jest zawsze na wagę złota. Max Verstappen, panujący niekwestionowany dominator ostatnich lat, właśnie ogłosił, że po 2025 roku porzuci legendarną „jedynkę” na bolidzie. Ale dlaczego król toru nie zamierza wracać do „starej miłości” 33? To zmiana, która z pewnością wywoła falę dyskusji wśród kibiców.

Koniec ery „jedynki” i powrót do korzeni
Max Verstappen, który przez ostatnie cztery sezony dumnie nosił numer 1, symbolizujący jego mistrzowski status, potwierdził, że w 2026 roku zobaczymy go pod zupełnie nowym oznaczeniem. Choć wielu spodziewało się powrotu do „33”, z którym zaczynał swoją imponującą karierę, Holender wybrał inną drogę. W wywiadzie dla Viaplay z szerokim uśmiechem na twarzy udzielił, jak się okazało, ostatecznej odpowiedzi.
„33 zawsze było w porządku, ale myślę, że jedna trójka wygląda lepiej niż dwie trójki.” – Max Verstappen
To zdanie szybko obiegło media, stanowiąc kwintesencję jego podejścia: prostota i estetyka wygrywają z sentymentem do podwójnej liczby. Verstappen wyznał, że jego prawdziwym ulubionym numerem, zaraz po „jedynce”, jest po prostu „3”. To właśnie ta cyfra ma go reprezentować w nowej erze F1, która nadejdzie wraz ze zmianami regulaminowymi w 2026 roku.
Dlaczego nie 33? Żarty o szczęściu i Danielu Ricciardo
Pytanie, które nurtowało fanów, brzmiało: dlaczego nie wrócić do 33, skoro 3 jest ulubione? Byłoby to logiczne przedłużenie motywu. Jednak Verstappen zdradził, że podwójne liczby, choć kojarzone z dobrą passą, nie są już dla niego priorytetem.
Holender przyznał z uśmiechem, że choć kiedyś cieszył się z podwójnego szczęścia, teraz żartobliwie stwierdził, że całe swoje szczęście w Formule 1 już wykorzystał. To sugeruje pewną swobodę i brak presji, co jest typowe dla kierowcy bijącego wszelkie rekordy.
A co z numerem 3? Ta liczba ma ciekawą historię w kontekście Verstappena. Kiedy wchodził do F1 w 2015 roku, numer 3 był już zajęty przez ówczesnego kolegę z zespołu Red Bull Racing, Daniela Ricciardo. Dlatego młody Max musiał sięgnąć po 33. Zgodnie z dawnymi przepisami, kierowcy byli związani ze swoimi numerami przez całą karierę, chyba że dany numer zwolnił się. W tym przypadku, aby móc jeździć z numerem 3, Verstappen musiałby czekać, aż Ricciardo opuści sport na dwa pełne sezony (co technicznie dałoby mu dostęp do numeru w 2027 roku), lub uzyskać jego zgodę. Wygląda na to, że po 2025 roku kwestia ta została ostatecznie uregulowana.
Między 3 a 69: Kiedy żarty stają się oficjalnymi opcjami
Decyzja o wyborze „3” jest jasna, ale Verstappen słynie z poczucia humoru, które potrafi zaskoczyć nawet najbardziej doświadczonych dziennikarzy. W rozmowach nie omieszkał wspomnieć o fikcyjnej, ale intrygującej alternatywie – numerze 69.
„To też fajny numer” – powiedział z kamienną twarzą, dodając, że jego partnerka, Kelly, reaguje na te żarty z typowym dla niej sceptycyzmem. „Mówię jej: 'Kochanie, musisz się też trochę pośmiać'”.
Chociaż 69 pozostanie zabawnym anegdotycznym dodatkiem do historii kierowcy, to zmiana na „3” jest faktem. To interesujący ruch dla kierowcy, który tak długo dzierżył symbol dominacji. Choć „jedynka” jest synonimem obecnej ery, powrót do pojedynczej, ulubionej cyfry sugeruje nowy rozdział, być może z mniejszym bagażem oczekiwań – choć w kontekście Verstappena, te „mniejsze oczekiwania” to i tak pewnie kolejne tytuły mistrzowskie.