Zbliżamy się do elektryzującego finału sezonu Formuły 1 w Abu Zabi, gdzie Max Verstappen zredukował stratę do lidera w klasyfikacji generalnej do zaledwie 12 punktów – to dynamiczny zwrot akcji, który rozgrzewa kibiców do czerwoności. Choć nie ma on już w pełni orężu w swoich rękach, a losy tytułu zależą od rezultatu Lando Norrisa, weterani padoku nie wątpią w mistrzowskie instynkty Holendra. Czy czeka nas dramat na Yas Marina, czy może Verstappen po raz kolejny udowodni swoją nieugiętą dominację po nieoczekiwanej serii potknięć rywali?

Ekspert z Red Bulla: Dlaczego nie ma mowy o załamaniu nerwowym?
Wszyscy pytają, czy Max Verstappen wciąż jest w stanie wygrać mistrzostwo, zwłaszcza po kilku ostatnich wyścigach, które nie ułożyły się po myśli Red Bulla, a jednocześnie dały McLarenowi oddech. Jednak Jonathan Wheatley, były Dyrektor Sportowy w Red Bullu, a obecnie kluczowa postać w zespole Sauber (który aspiruje do poziomu gigantów), pozostaje nieugięty w swojej ocenie szans swojego dawnego podopiecznego.
Wheatley, odnosząc się do ostatnich wydarzeń, w tym do kosztownego błędu McLarena w boksie, nie ukrywa podziwu dla jazdy Verstappena:
„Myślę, że przez ostatnie pięć, sześć wyścigów zadajecie mi to samo pytanie, czy nadal jest zdolny do wygrania mistrzostwa. Nie słyszałem, co McLaren miał dziś do powiedzenia.”
Z perspektywy kogoś, kto zna mentalność i strukturę panującą w Milton Keynes od podszewki, nie ma mowy o załamaniu nerwowym. Ostatnie wyścigi, mimo że nie przyniosły mu stuprocentowej pewności siebie w kontekście klasyfikacji, były pokazem czystej formy:
„Wyglądali dość blado z naszej perspektywy,” – ocenił Wheatley, odnosząc się do problemów rywali. „Zawsze trudno jest w strategii podejmować te decyzje. Ale mówiąc o Maxie – znowu bezbłędny wyścig. Tak, mistrzostwo – nie znudzicie się przed następnym wyścigiem, bo mamy prawdziwą walkę o tytuł na trzech frontach.”
Wheatley podkreśla siłę i głębię zespołu Red Bull Racing, co jest jego ambicją do odtworzenia w Audi. Taka stabilność, budowana przez lata, jest fundamentem, który sprawia, że jeden czy dwa słabsze weekendy nie wpływają na całą machinę.
Czy McLaren i Red Bull to ta sama liga? Wheatley stawia na doświadczenie
Trudno zaprzeczyć, że McLaren zbudował w tym sezonie niesamowitą platformę, która umożliwiła Lando Norrisowi wejście do walki o fotel mistrzowski. Wiele zespołów, w tym Sauber pod wodzą byłych inżynierów Red Bulla, marzy o osiągnięciu takiego balansu między siłą a głębią zasobów.
Wheatley przyznaje, że ekipa z Woking ma podobny potencjał rozwojowy, co sugeruje, że w Abu Zabi czeka nas starcie tytanów, a nie jednostronne widowisko. Niemniej jednak, gdy pada pytanie, na kogo postawiłby swoje pieniądze w bezpośrednim pojedynku, odpowiedź jest krótka i stanowcza.
„Na Maxa,” – lakonicznie podsumował Wheatley.
Dla jego wiarygodności kluczowe jest to, że był on filarem w erze mistrzostw Sebastiana Vettela i Maxa Verstappena. Jego pewność siebie bierze się z dogłębnej wiedzy o tym, jak działa zespół, gdy presja sięga zenitu. Nie spodziewa się, że Red Bull „się rozpadnie”, tak samo jak McLaren nie powinien nagle stracić tempa. Ostatecznie chodzi o to, kto lepiej poradzi sobie z nerwami na finiszu sezonu.
Kontrowersyjna opinia: „Max wygrałby, gdyby jeździł McLarenem”
Analizy w Formule 1 często ocierają się o spekulacje dotyczące potencjału kierowców i samochodów. Tym razem głos w sprawie Verstappena zabrał Alex Palou, mistrz IndyCar, który obecnie jest zaangażowany w spór prawny z McLarenem F1. Jego radykalne stwierdzenie rzuca dodatkowe światło na to, jak wysoko oceniany jest obecny potencjał Holendra.
Palou uważa, że gdyby Verstappen dysponował tegorocznym bolidem MCL38, to mistrzostwo zapewniłby sobie znacznie wcześniej, wyprzedzając swój rzeczywisty harmonogram zdobycia tytułu. W jego opinii, gdyby Max jeździł samochodem z Woking, korona mistrzowska spadłaby na niego „tygodnie temu, dwa miesiące temu”. To mocne słowa pod adresem zarówno bolidu Red Bulla, jak i rywali, sugerujące, że to właśnie Verstappen jest czynnikiem decydującym, nawet przy lekkiej nierównowadze sił między fabrykami.
Ta perspektywa, choć pochodzi od „publicznego wroga” McLarena, podkreśla wszechobecne przekonanie w padoku, że Verstappen, gdyby nie pechowe momenty lub niespodziewany wzrost formy rywali, zdominowałby ten sezon totalnie. Finał w Abu Zabi to nie tylko test dla inżynierów, ale przede wszystkim psychologiczny pojedynek na szczycie. Czy McLaren zdoła utrzymać nerwy na wodzy i wykorzystać przewagę punktową, czy też Verstappen narzuci swoje tempo?