Mercedes, zespół znany z dominacji w Formule 1, stoi przed nowym wyzwaniem po rozczarowującym występie podczas kwalifikacji do Grand Prix Bahrajnu. Mimo wprowadzenia dużego pakietu aktualizacji aerodynamicznych, kierowcy Kimi Antonelli i George Russell zajęli odpowiednio czwarte i ósme miejsce w Sepang. Co poszło nie tak?
Zaskoczenie na torze w Sepang
Mercedes przybył na Grand Prix w Bahrajnie z nadziejami na kontynuację dobrej formy, którą zespół prezentował w dotychczasowej części sezonu 2026. Oczekiwania były wysokie, zwłaszcza po spektakularnym zwycięstwie Russella w Baku. Występ w finalnej sesji treningowej zapowiadał dobrą formę, gdyż Antonelli osiągnął najlepszy czas, bijąc Maxa Verstappena o niemal trzy dziesiąte sekundy. Jednakże, gdy nastał czas kwalifikacji, nieoczekiwanie Mercedes znalazł się w tyle, co wzbudziło wiele pytań.
W Q3 Antonelli zakończył zmagania na czwartej pozycji, tracąc pół sekundy do Verstappena. Russell zajął natomiast niską ósmą lokatę. Chociaż obaj kierowcy zostaną przesunięci w górę o jedno miejsce z powodu kary silnikowej dla Verstappena, to fakt, że Mercedes zawiódł – zamiast poprawy, zaobserwowano spadek wydajności – niepokoi zarówno zespół, jak i fanów.
Czym spowodowane jest niedostateczne tempo Mercedesa?
Toto Wolff, dyrektor zespołu Mercedes, wyraził swoje zdziwienie słabą postawą zespołu w czasie kwalifikacji. „Bardzo trudno to zrozumieć. W piątek doświadczyliśmy zachowań samochodu, które wcześniej były nam nieznane. Można by powiedzieć, że temperatura była wysoka, a asfalt różnił się od innych torów” – powiedział w rozmowie z Sky Sports F1. Wolff zauważył, że chociaż poranna sesja wyglądała obiecująco, kwalifikacje przypomniały raczej wcześniejsze rozczarowania.
Dodatkowo, Wolff przyznał, że „coś innego dzieje się” z szybkością Mercedesa. Jak zauważył, jego zespół stracił tempo w prostych, co wcześniej było ich mocną stroną. „Wygląda na to, że nasze auto ma zbyt dużo oporu… szczególnie w porównaniu z Maxem. A w wolnych zakrętach brakuje nam możliwości wyjazdu, ponieważ mamy zbyt dużo podsterowności. To rzeczy, których nie widzieliśmy wcześniej” – dodał.
W poszukiwaniu przyczyn rozczarowującego wyniku
Zespół stara się zrozumieć, co poszło nie tak. Choć istnieje możliwość, że rywale, jak Ferrari i Red Bull, mogli „sandbagować” w sesjach treningowych, Wolff wskazuje raczej na wewnętrzny problem w zespole. Przekonuje, że wprowadzone modyfikacje będą dawały efekty, mimo że nie udało się zaobserwować przewidywanych 0,3 sekundy poprawy w wydajności.
„Musimy przyjrzeć się danym i zrozumieć, co się dzieje. Wciąż wierzymy, że aktualizacja zadziała, ale musimy zrozumieć, dlaczego nie tutaj” – podsumował. Takie stwierdzenie może budzić obawy wśród kibiców, ale także nadzieje na przyszłe poprawy i większą konkurencyjność w nadchodzących wyścigach.