Max Verstappen nie krył swojego oburzenia podczas Grand Prix Węgier, gdy skrytykował swoich kolegów z zespołu, nazywając ich „morońami”. Tak mocno zareagował po niepewnej sytuacji związanej z tzw. backmarkerami, którzy spowolnili jego jazdę, a jego frustracja rośnie, gdy rywalizacja staje się coraz bardziej intensywna.
Verstappen w ogniu krytyki: „To f***ing ridiculous!”
W trakcie wyścigu, który zakończył się dla niektórych zawodników tragicznie, Max Verstappen podjął dramatyczną walkę o podium. Problemy pojawiły się, gdy młodszych kierowców, Oscar Piastri oraz Liam Lawson i Arvid Lindblad, zaskoczyli go na torze. Zamiast ustąpić miejsca czterokrotnemu mistrzowi świata, Lawson i Lindblad rzucili się do wyścigu, tworząc chaos, który opóźnił Verstappena w walce o lepsze miejsce. W tej sytuacji Verstappen nie wahał się przemawiać na radiu zespołowym, używając mocnych słów: „Oh, they should get a penalty this is f*ing ridiculous these morons. My god.”
Puzzling second place: Jak Max przetrwał zawirowania
Mimo zgiełku na torze i nie zawsze sprzyjających okoliczności, Verstappen ukończył wyścig na drugim miejscu. Zaskoczenie było widoczne w jego wypowiedziach po zakończeniu rywalizacji. „Nie wiedziałem, jak to się stało, że skończyłem na drugim miejscu, podczas gdy miałem problemy z samochodem przez cały wyścig” – przyznał. Verstappen relacjonował, że odczuwał duże trudności z nadsterownością samochodu oraz problemy z jego dynamiką.
Dodatkowo, jego zespół podjął decyzję o zmianie opon i przejściu na miękką mieszankę, co jak wydawało się, mogło wzmocnić jego drugą część wyścigu: „W pewnym momencie pomyślałem, że to będzie długi finisz, ale ostatecznie zadziałało”. Dobrze przemyślane strategiczne ruchy, jak wyprzedzenie Lewisa Hamiltona, jednak dodały mu pewności w ostatnich rundach wyścigu.
Max Verstappen, mimo frustracji związanych z innymi zawodnikami, potwierdził, że potrafi przystosować się do warunków i wygrać walkę z trudnościami, co czyni go jednym z najbardziej utalentowanych kierowców w Formule 1 w dzisiejszych czasach.