Sensacja w świecie sportów motorowych kroczy w kierunku Dakaru! Dziedzic imperium Red Bulla, Mark Mateschitz, szykuje się do debiutu w najbardziej morderczym rajdzie świata, ale nie pod swoim nazwiskiem. To posunięcie, które natychmiast przywodzi na myśl inne spektakularne akcje gwiazd F1, sugerując, że pewna doza anonimowości to gorący trend wśród śmietanki motorsportu. Czy Mateschitz jest gotów na piaski i kaniony Arabii Saudyjskiej pod przykrywką?

Tajemnicze debiuty i aliasy a sprawa relacji Red Bulla z adrenaliną
Informacja, która wstrząsnęła paddockiem, dotyczy Marka Mateschitza, współwłaściciela Red Bulla, który odziedziczył 49% udziałów po odejściu swojego ojca, Dietricha Mateschitza w 2022 roku. Jak donoszą źródła, Mateschitz planuje wziąć udział w Rajdzie Dakar w 2026 roku. Brzmi ekscytująco, ale to nie nazwisko ma być magnesem; chodzi o to, jak zamierza się zaprezentować. Austriak rzekomo wystartuje pod pseudonimem „Mark Mustermann”. To klasyczna zagrywka, która od razu podgrzewa atmosferę – dlaczego tak wpływowa postać chciałaby ukrywać swoją tożsamość podczas tak publicznego wydarzenia?
Nie będzie to samotna ekspedycja w świat pustyni. U jego boku ma stanąć partnerka, Victoria Swarovski, dziedziczka słynnego jubilerskiego imperium. Ona również zamierza wziąć udział w wyścigu, występując pod kryptonimem „Vic Flip”. Para ta, z korzeniami w świecie potężnych marek, ewidentnie ma apetyt na ekstremalne wyzwania, ale ceni sobie odrobinę prywatności, nawet w obliczu 8000 kilometrów morderczej trasy. Najbliższa edycja Dakaru wkrótce, bo już między 3 a 17 stycznia w Arabii Saudyjskiej, ale Mateschitz celuje w rok 2026, dając sobie czas na dogłębne przygotowania.
Czy Verstappen otworzył puszkę Pandory? Śladami „Franza Hermanna”
Decyzja Mateschitza o starcie pod przykrywką nie jest bynajmniej bezprecedensowa w świecie blisko związanym z Red Bullem. Wystarczy spojrzeć na lidera ich zespołu Formuły 1. Max Verstappen, czterokrotny mistrz świata, już wcześniej udowodnił, że ma słabość do testów „undercover”. W maju ubiegłego roku zasiadł za kierownicą Ferrari GT3 na Nordschleife – legendarnym „Zielonym Piekle” – używając aliasu „Franz Hermann”.
Pamiętajmy, jak donosiły media: ten przejazd mimo tajności, naturalnie przyciągnął ogromną uwagę mediów i kibiców. To był dopiero przedsmak. Verstappen, znany ze swojego nieposkromionego głodu ścigania, poszedł o krok dalej i wziął udział w oficjalnych wyścigach serii Nürburgring Langstrecken-Serie. Najpierw w klasie GT4, aby zdobyć wymagane A Permit, a następnie, co było już prawdziwym spektaklem, w Ferrari 296 GT3, z którego triumfował, wygrywając wyścig!
Wygląda na to, że ukrywanie się pod fałszywą tożsamością okazało się skuteczną metodą, by poczuć autentyczny, niekontrolowany dreszczyk emocji, daleki od rygorystycznych procedur F1. Mateschitz i Swarovski zdają się podążać tą samą, nieco buntowniczą ścieżką – z tą różnicą, że Dakar to zupełnie inna liga brutalności niż wyścigi torowe.
Dakar 2026: Spotkanie tytanów pod zasłoną tajemnicy
Dakar Rally to nie przejażdżka dla amatorów, a starcie, które wymaga nie tylko potężnych maszyn, ale i tytanicznej wytrzymałości psychofizycznej. Na starcie w 2026 roku, oprócz debiutantów z kręgu Red Bulla, zobaczymy absolutną światową czołówkę rajdową, która regularnie dostarcza spektaklu.
Wśród potwierdzonych nazwisk znajdują się legendy, które stanowią absolutną elitę tego sportu. Mowa tu o wielokrotnym triumfatorze Carlosie Sainzie (ojcu kierowcy Williamsa, Carlosa Sainza Jr.) oraz legendzie rajdów i wielokrotnym mistrzu świata, Sébastienie Loebie. To na tle tych gigantów, Mateschitz i Swarovski, ścigający się jako Mustermann i Flip, będą musieli udowodnić swoją realną wartość. Czy za maską kryje się tylko marka, czy też narodzi się nowy, piekielnie szybki fenomen pustynnych bezdroży? Czas pokaże, czy strategie na torze sprawdzą się w piaskach Arabii.