
07.11.2008
Kto by przypuszczał, że rozsmakowanej tryumfem Hamiltona Anglii szybko przejdzie przełknąć gorzką tabletkę na uspokojenie. Sprawcą nowego zamieszania jest Bernie Ecclestone, a w zasadzie jego komentarz w sprawie (domniemanych?) rasistowskich treści odnoszonych w stronę Hamiltona: „Rasizm? to był raczej jakiś żart”. Szef Jedynki nie spodziewał się jednak, że w obronie narodowego bohatera staną wszyscy.
Nikt nie dyskutuje z tezą, że jakakolwiek dyscyplina sportowa powinna być wolna od rasistowskich uprzedzeń. Nie dyskutuje z nią także Ecclestone, choć forma, w jaką obrał swoje ostatnie wypowiedzi, mogłaby zwiastować stanowisko odmienne. Formuła 1 jest zresztą jednym z najmniej narażonych na rasistowskie uprzedzenia sportów, bez mała wyprzedza w tym względzie piłkę nożną, lekką atletykę czy koszykówkę.
Piłkarze, także w Anglii, na co dzień spotykają się z nieposzanowaniem prawa do tolerancji. Niektórzy wychodzą temu naprzeciw, uczestnicząc w akcjach typu (Let’s kick racism out of football), inni - jak Samuel Eto’o z Barcelony - ostentacyjnie schodzą z boiska w trakcie meczu, gdy w ich stronę kierowane są „małpie” gesty. A Hamilton odpowie, w biegu, krótko, jak gdyby kilka naprędce wypowiadanych słów miała załatwić sprawę. A jest Lewis gwiazdę niewyobrażalnego wręcz formatu, o poparciu większym pewnie niż Barack Obama. Nikt nie każe Brytyjczykowi odgrywać roli Lutera Kinga F1. Nikt nie zmusza go także, by na znak protestu wysiadł z bolidu podczas wyścigu...Ale gdy cały świat wmawia Hamiltonowi, że doświadcza przykrej nietolerancji i powinno go to boleć, to coś tu nie jest w porządku.
Jeden z ambasadorów FARE, Paul Elliot wezwał dziś Berniego Ecclestona do rezygnacji z piastowanego przez niego stanowiska. „Jego komentarza są żałosne i uwłaczające" - grzmiał Elliot. "Lewis Hamilton wniósł ogromnie wiele w promocję kraju i sportu, a ten sport ma obowiązek ochrony jego i jego rodziny”. Brytyjska wrażliwość na rasistowskie zagrywki jest dziś zaskakująca, a śmiem twierdzić, że będzie jeszcze większa, bo w medialno-brukowym nakręcaniu ideowych wojenek są Anglicy znakomici (Maxa Mosley’a historia z sadomasochistyczną orgią w tle). Co innego, gdyby mistrzem był Button, a Hamilton „kręciłby” się w środku stawki. Czy i wtedy, z równie wielkim zapałem, całe Wyspy grzmiałby „kick the racism out of F1”?
Ciekawe, ilu brytyjskich fanatyków Hamiltona „brzydko” komentowało przed telewizorami ubiegłorocznego Alonso, tegorocznego Massę i Kubicę z ostatniego okrążenia ostatniego wyścigu?
![]() | Dawid Prokopowicz Ilość felietonów: 9
"W tak niezwykłych okolicznościach przyrody, ....i tej, i niepowtarzalnej... ostatni felieton |
![]() | Maurycy Kochański Ilość felietonów: 1
Kierowca Formuły 3 i czterokrotny mistrz Polski (1999, 2005, 2006, 2008). ostatni felieton |
| 20.07.2009 | Formuła (z)na lepszą przyszłość? |
| 08.06.2009 | Guzik mocy |
| 19.03.2009 | Niezmienna potrzeba ciągłych zmian |
| 14.01.2009 | W poszukiwaniu zaginionej mocy |
| 09.12.2008 | Honda to nie jest kot w worku |
| 05.12.2008 | "Ho, ho, ho...nda" |
| 28.11.2008 | Olimpijski osiemnastobój |
| 13.11.2008 | Robert, Polska Ci kubicuje |
| 07.11.2008 | Hamilton to nie Luter King |
| 21.06.2010 | F1 - poprawić show |
| 06.05.2010 | Ferrari - team spod znaku rumaka czy hipokryzji? |
| 12.10.2009 | Kubica nie był pierwszy... |
| 23.04.2009 | Czas na piaski - zdaniem Eksperta |








