Robert Kubica
Urodzony: 07.12.1984
Zamieszkały: Monako
Debiut: GP Węgier 2006
Pisanie o Kubicy jest trochę jak z opowiadaniem bajki z pięknym morałem. O tym, że warto się starać, warto pracować i być upartym. Bo jakby nie patrzeć, ze wszech miar jest Robert polskim księciem Formuły 1.
Pierwszym „samochodem” Kubicy była czerwona miniatura terenowego Nissana: silnik spalinowy, napęd na jedno koło i kilka koni mechanicznych wystarczyły, by w pięcioletnim Krakowianinie „zawrzała” pasja do wszystkiego, co się szybko - z czasem coraz szybciej - prowadzi.
Przez wzgląd na ograniczenia wiekowe (wówczas - minimum 10 lat) pierwszy gokart Roberta nie był wykorzystywany w celach wyścigowych. W okresie „próżni” ojciec, Artur Kubica zabierał syna do Częstochowy, aby praktykować i doskonalić jego warsztat. Jako młody, już wyścigowo pełnoletni kierowca na polskich torach kartingowych nie miał sobie równych i w ciągu trzech lat wywalczył sześć tytułów mistrzowskich.
„Z ziemi polskiej do włoskiej”. Sukcesy syna uświadomiły ojcu, że brak konkurencji na krajowym podwórku nie wspomoże w rozwoju talentu swojego potomka. Decyzja: Robert pojedzie do Włoch, gdzie pod okiem specjalistów, będzie się ścigać w najlepszej lidze kartingowej świata. Nazwisko Kubica zawojowało kraj makaronu i pizzy momentalnie, bo 13-letni Polak w swoim debiucie wywalczył pole-position, a w samym wyścigu zajął znakomitą, drugą lokatę. Z zespołem CRG odniósł, być może najbardziej wartościowe, zwycięstwo w klasyfikacji generalnej mistrzostw Włoch i uczynił to jako pierwszy „ktoś” z poza Italii. „Ktoś”, kto pochodzi z kraju, gdzie nie ma wielkich, by nie powiedzieć, żadnych tradycji kartingowych, o szybszym ściganiu nie wspominając.
Pierwszy, ogromny sukces, który spadł na ramiona wątłego 14-latka rozpoczął nowy etap w (już) zawodowym życiu Kubicy. Skrócony zapis dokonań Polaka zanim wstąpił w szeregi najdroższego ze sportów:
2000 – IV miejsce w kartingowych mistrzostwach Europy
IV miejsce w kartingowych mistrzostwach świata
2001 – II miejsce we włoskiej Formule Renault 200 VII miejsce w Eurocup
2003 – zwycięstwo w Norisring (Formuła 3)
XII miejsce w europejskiej serii Formuły 3
2004 – VII miejsce w Formule 3 Euro Series
2005 – I miejsce w Formula Renault 3,5. Testy w GP2, Testy w F1 (w ING Renault)
1 grudnia 2005 roku na torze w Barcelonie Kubica po raz pierwszy zasiadł za kierownicą bolidu F1. Okazji tej, jako nagrody za zwycięstwo w Formule Renault 3,5, Polak nie przepuścił, zachwycając specjalistów znakomitą umiejętnością wyczucia bolidu przy pierwszym kontakcie. Polak potwierdził tym samym opinię, że jako „zaklinacz bolidów” spisuje się znakomicie, a „słuchające” go auto jedzie szybko i pewnie. W ten oto sposób pokonał Kubica etatowego kierowcę testowego Renault Montagny’ego, a szeptający dotąd padok F1, głośno zachwycał się talentem chłopaka znad Wisły.
Próbę rychłego zakontraktowania Roberta podjęło francuskie ING Renault, ale Daniele Morelli, menedżer prowadzący karierę Polaka był już „po słowie” z Mario Theissenem, efektem czego było uwzględnienie Kubicy w planach zespołu na sezon 2006. Z testera BMW Krakowianin szybko stał się drugim kierowcą. Szansę, jaka nadarzyła się wobec niedyspozycji Villeneuve’a wykorzystał znakomicie i dopiero ważenie bolidu pozbawiło Polaka siódmej pozycji i dwóch punktów w inauguracyjnym starcie. Partnerowanie Heidfeldowi przerodziło się w stałą współpracę, a rzucający na Kubicę gromy Kanadyjczyk Villeneuve odszedł z BMW Sauber. (W dwa lata później eks-kierowca teamu z Hinwil nazwie Roberta najlepszym kierowcą sezonu 2008).
„Umarł król, narodził się król”? Sześć wyścigów w pierwszym sezonie i wielki sukces w domu Ferrari, na Monzy. Ustępujący mistrz, Michael Schumacher gratuluje trzeciemu Robertowi Kubicy. Nazwisko Polaka na stałe zapisuje się w pamięci specjalistów F1, a „Jedynka” zaczyna zdobywać wielką popularność w nadwiślańskim kraju. W swoim drugim sezonie Robert zdobywa 39 punktów i 6 pozycję w klasyfikacji generalnej, choć i tak w sercach Polakach zapisał się „dzięki” wydarzeniom z GP Kanady. Wstrzymany oddech milionów rodaków widzących w Kubicy urzeczywistnienie powiedzenia, że „Polak potrafi”, uspokoił się po kilku dniach, gdy media ukazuja lekko kulejącego Roberta, opuszczającego szpital w Montrealu.
W 2008 roku Montreal pojawia się ponownie przy nazwisku Kubicy. Pierwsza wygrana Polaka w F1 i prowadzenie w klasyfikacji generalnej. Znakomita, pewna jazda przez większą część sezonu włączyła go w walkę o końcowy tryumf. Ostatnie dwa nieudane wyścigi (Chiny, Brazylia) ostatecznie przekreśliły nadzieję Krakowianina na podium w klasyfikacji generalnej. Z 75 punktami na koncie kończy sezon na mocnym, czwartym miejscu.
Sezon 2009, miał być sezonem spełnionych marzeń BMW. Miał być sezonem podwójnego mistrzostwa, a głównym ogniwem tego sukcesum miał być właśnie Robert. Cóż. Sezon 2009m był jednak znakiem słabości bawarskiego zespołu i rokiem odejścia kolejnego producenta. Robert rozpoczął sezon całkiem nieźle. GP Australii mógł skończyć na podium, gdyby nie Sebastan Vettel i jego zdarte opony. Koszmar zaczął się w Malezji, gdy na pierwszym okrążeniu eksplodował silnik w jego bolidzie. Idąc coraz dalej w sezon, BMW walczyło samo ze sobą, były nowe pakiet aero, KERS ( który miał być mocną bronią, a stał się pistoletem na wodę) i związane z nim odchudzenia F1.09. W końcu podczas GP Brazylii, Robert wskoczył na podium. Mogło być lepiej ale Polak musiał oszczędzać silnik z myślą o GP Abu Zabi.
Plotkom w polskiej i zagranicznej prasie nie było końca, w nagłówkach szumiały nazwy potencjalnych zespołów Polaka, w sezonie 2010. Najpewniejsze argumenty przemówiły jednak za Renault F1 Team. Robert został potwierdzony jako kierowca wyścigowy i wystąpił w kilku rajdach promując francuską rajdówkę. Na decyzję nie wpłynęła nawet sprzedaż większościowych udziałów Genii, a ciepłe słowa wypowiadane z ust Polaka, pozwalały sądzić że Robert czuję się w Enston jak w domu.
Bahrajn nie wypadł najlepiej. Spin na starcie i koniec wyścigu na 11 lokacie. Dwa tygodnie później przełamał Robert australijską klątwę i nareszcie – po latach rozczarowań – zdołał upolować podium. W sumie udało mu się powtórzyć ten sukces w Monako – gdy rzesze ludzi komentowały jego okrążenie kwalifikacyjne w samych superlatywach - oraz w Belgii, gdy przegrał tylko z Hamiltonem i Webberem. Szkoda jednak takich wyścigów, jak te na Silverstone czy Suzuce, gdy zawodził samochód lub mechanicy. Sam Robert, nie miał jednak sobie wiele do zarzucenia.
Koszmarna niedziela 6 lutego 2011. Skoda Fabia prowadzona przez Roberta wypada z tray 1 OSu Ronde di Andora i wbija się na stalową barierę, która przeszywa samochód na wylot. Polak cudem uchodzi z życiem, przechodzi operacje ratujące jego życie. Nastają ciężkie chwile oczekiwania, dla wszystkich polskich kibiców. Wiadomości w końcu się normują, Robert wraca do sił i rozpoczyna rehabilitację. Dla krakowianina, jest ona kolejnym przystankiem, w drodze powrotnej do wyścigowego kokpitu F1. Czy już w tym sezonie? Czas pokaże.
| Kraj |
Polska |
| Urodzony |
7 grudnia 1984 r. |
| Starty |
76 |
| Wygrane |
1 |
| Pole position |
1 |
| Punkty |
273 |
Kariera F1
| 2006 |
BMW Sauber |
16. (6 pkt.) |
| 2007 |
BMW Sauber |
6. (39 pkt.) |
| 2008 |
BMW Sauber |
4. (75 pkt.) |
| 2009 |
BMW Sauber |
14. (17 pkt.) |
| 2010 |
Renault F1 |
8. (136 pkt.) |
| 2011 |
Lotus Renault GP |
? |